23 Apr, 2019
Warsaw
17 ° C
Do góry

Alle-problem? Kosmetyki profesjonalne w internecie

Wyobraźcie sobie sytuację w której na jednej z aukcji internetowych kupujecie antybiotyki bez recepty. Do koszyka dodajecie również leki na wrzody, astmę, niedoczynność tarczycy, arytmię serca, kilka butelek z kroplówką na wzmocnienie, ampułki z B12, trochę insuliny, morfiny, parę igieł i strzykawek. Brzmi jak opowieść z taniego horroru klasy B? Niekoniecznie. Tak w oczach kosmetyczek i kosmetologów wyglądają zakupy profesjonalnych kosmetyków na nieprofesjonalnych aukcjach internetowych pojawiających się w sieci jak grzyby po deszczu.  Czy leki tak bardzo różnią się od środków do pielęgnacji i poprawiania urody? Ależ skąd! Niewłaściwie używane potrafią wyrządzić ogromną szkodę, a nawet spowodować poważny uszczerbek na zdrowiu.

Jak powinno być?

Gdyby kosmetyki używane w gabinetach kosmetycznych były ogólnodostępne ich cena, skład, pojemność i działanie różniłoby się od tego, które charakteryzuje je w chwili obecnej. Wytłumacz swojemu klientowi, który pokusił się o zakup preparatu przez internet iż profesjonalny kosmetolog pracuje w oparciu o specyfiki powodujące określony efekt dużo szybciej i skuteczniej niż asortyment dostępny w drogeriach. Aby taki produkt był bezpieczny musi być używany w odpowiedni sposób. To kosmetyczka dobiera odpowiednie stężenie, np. kwasu redukującego przebarwienia potrądzikowe i drobne zmarszczki. Potrafi zneutralizować jego działanie, dobrać odpowiednią pielęgnację po zabiegu, polecić kremy i maseczki podtrzymujące efekt odświeżonej, promiennej cery. Profesjonalista poinformuje go jakich skutków zabiegu może się spodziewać, jak długo będą się utrzymywać i co zrobić pojawią się niepokojące objawy. Wiedza i odpowiednie przeszkolenie sprawia, że korzystanie z profesjonalnych kosmetyków jest bezpieczne i powinno odbywać się wyłącznie w gabinetach kosmetycznych.

Jak jest?

Aukcje internetowe kuszą! Kremy, kwasy, hydrolaty, wszystko w dużych opakowaniach. Maska borowinowa pakowana na kilogramy, zielona glinka w małych wiaderkach, bo przecież taniej, korzystniej i wystarczy na dłużej. Przy takich okazjach nikt nie zwraca uwagi na datę ważności. Im więcej tym lepiej mimo, że nie zdążymy zużyć całości przed upływem terminu przydatności. Otwarty, źle przechowywany produkt to siedlisko bakterii, niewłaściwa temperatura w najlepszym wypadku osłabi działanie, w najgorszym: uszkodzi skórę powodując poparzenie, wysypkę lub obrzęk. Nikt nie informuje przeciętnego klienta, że nie każda cera „lubi się” z kwasami AHA, wyszczuplająca moc specyfików do ciała może zaszkodzić pękającym naczynkom, a żylaki nie idą w parze z depilacją gorącym woskiem. W każdej ofercie internetowej oferującej kosmetyki profesjonalne powinny znaleźć się informacje o ich przeznaczeniu, sposobie stosowania, warunkach przechowywania i możliwych powikłaniach. Niestety w większości przypadków aukcje zawierają jedynie szczątkowe informacje umieszczane w masie nieistotnych haseł o „mega promocji”, okazji i wielkiej przecenie. Skoro można zrobić zakupy w Internecie i urządzić salon kosmetyczny we własnym domu to po co przepłacać, myślą nasi klienci?

Przekonajmy ich, że przede wszystkim po to żeby mieć pewność, iż powierzają swoją urodę i zdrowie w ręce profesjonalisty, który jest odpowiednio przeszkolony i wie jak stosować dany produkt. Po to, aby przeprowadzony zabieg przyniósł pożądany efekt i do minimum niwelował ryzyko powikłań. I w końcu po to, żeby do salonu iść w dobrym humorze, a wracać w jeszcze lepszym i nie przejmować się wizją zniszczonej cery, którą może uratować tylko profesjonalna kosmetyczka lub kosmetolog. Zaznaczajmy zawsze, że nie warto ryzykować własnego zdrowia dla pozornej oszczędności. Ratowanie skutków domowych eksperymentów może kosztować dużo więcej niż zwykła wizyta w gabinecie kosmetycznym.