fbpx
16 Czerwiec, 2019
Warszawa
24 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Bakterie i radioaktywność radzą sobie z rakiem?

Niebezpieczny duet może zdziałać bardzo wiele w walce z nowotworami. Jak twierdzi Jekaterina Dadachova z Albert Einstein College of Medicine w Nowym Jorku można posłużyć się bakteriami w celu dostarczenia do guzów promieniowania. Stąd jej twierdzenie, że wykorzystując fakt osłabienia systemu immunologicznego organizmu da się wyleczyć chorobę.

Najnowsze metody przedstawione w Proceedings of the National Academy of Sciences mają być alternatywą dla nieefektywnego połączenia chemioterapii, chirurgii i radioterapii u osób ze zdiagnozowanym rakiem żołądka. Jekaterina Dadachova w swoim eksperymencie naukowym połączyła dwa sposoby metody walki z rakiem, sama nazywa to mocą promieniowania i bakterii. Badaczka przeanalizowała medyczne właściwości różnych izotopów, a współpracująca z nią Claudia Gravekamp sprawdzała, czy osłabione bakterie mogłyby posłużyć za swoiste konie trojańskie, wprowadzające do guzów składniki radioaktywne.

Dadachova i Gravekamp do badań wykorzystały bakterię Listeria monocytogenes, która może powodować poważne infekcje, ale ludzki system immunologiczny radzi sobie z nim dość dobrze. Stwierdziły, że skoro nowotwór osłabia reakcje obronne organizmu Listeria mogłaby podróżować niezauważona.

Pierwsze próby niebezpiecznego i jednocześnie dobroczynnego duetu odbyły się na myszach z rakiem żołądka i jego przerzutami. Okazało się, że po kilku dawkach osobniki leczone za pomocą innowacyjnej metody miały 90 proc. przerzutów mniej niż myszy leczone tradycyjnie. Jak  mówi sama Claudia Gravekamp: Pierwszy raz udało się zaobserwować tak wielkie efekty. Co ciekawe, promieniowanie działało wybiórczo, punktowo tylko tam gdzie to konieczne. Znaczy to, że zdrowe komórki organizmu pozbywały się bakterii, a pozostawało ona tylko w tych zrakowaciałych. 

Nie wszyscy naukowcy jednak są do opisywanej metody nastawieni równie optymistycznie.  Elizabeth Jaffee, onkolog z Johns Hopkins University w Baltimore twierdzi, że niektóre wyniki badań są trudne do wyjaśnienia. Ma na myśli te sytuacje, w których bakterie działały na przerzuty, a już nie na pierwotny guz. Inni badacze też wydają się być sceptyczni. Obawiają się, że promieniowanie może być niebezpieczne dla sąsiednich organów. A jak broni się sama pomysłodawczyni? Twierdzi, że bakterie przenoszą promieniowanie, które jest poniżej dopuszczalnych norm.

Nie obędzie się bez dalszych badań nad tą metodą. To w końcu nowa opcja leczenia wśród innych nie do końca skutecznych rozwiązań.

Źródło: IAR