fbpx
22 Wrzesień, 2019
Warszawa
12 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Być kosmetyczką za 25 złotych

Dziś kosmetyczką można zostać na wiele różnych sposobów. Wystarczy ukończyć studium kosmetyczne bądź zdobyć certyfikat uprawniający do zawodu biorąc udział w szkoleniu. Inną opcją jest kurs, w którym specjalizuje się coraz większa liczba szkół policealnych. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Niewielka liczba godzin teoretycznych na kursach daje kandydatkom do myślenia. Czy kurs wyposaża nas w wiedzę niezbędną do wykonywania zawodu kosmetyczki? Czy po ukończeniu kursu w ogóle możemy nazywać siebie profesjonalnymi kosmetyczkami? 

5 tygodni, 40 godzin zajęć z fizjologii skóry, pielęgnacji twarzy i kosmetyki upiększającej, „sprawdzenie efektów kształcenia” i jesteśmy gotowe do pracy. O tym przekonują nas dziesiątki szkół policealnych w całym kraju. Po co komu studia? Po ukończeniu kursu przecież zostaniemy wyposażone w tę samą wiedzę, za to zdecydowanie szybciej i praktycznie bezstresowo.

Większość kosmetyczek, a nawet samych kandydatek dyskutując na forach o „najtańszej i bez-wysiłkowej” metodzie ukończenia kursu kosmetycznego, nie kryje swojej irytacji.  

Jedna z użytkowniczek forum kosmetycznego pisze:

Jestem oburzona, że po takich szkołach 2-letnich dziennych czy po studiach kosmetyczki mają takie same przywileje co niby kosmetyczki po kursach np. rocznych, zaocznych. I takie osoby, niby kosmetyczki, otwierają gabinety. To tak jak by pomoc stomatologa mogła otworzyć gabinet. Może powinnyśmy się zbuntować? 

Takie opinie nie są odosobnione. Wiele kobiet pracujących w zawodzie kosmetyczki już od dawna buntuje się przeciwko zrównaniu szans na znalezienie czy wykonywanie tej profesji zarówno przez absolwentki studiów wyższych, jak i kosmetyczki, które mogą pochwalić się „papierkiem” zdobytym na koniec kursu. Nie sposób się dziwić, skoro na naukę zawodu w większości szkół oferujących kursy kosmetyczne przeznacza się od kilkudziesięciu do najwyżej kilkuset godzin. 

Nie tylko liczba godzin budzi wśród praktykujących kosmetyczek bądź kandydatek na kosmetyczkę zastrzeżenia. Sporo absolwentek kursów kosmetycznych ma również obiekcje do samego poziomu nauczania praktykowanego w szkołach policealnych. Jedna z forumowiczek opowiada: Myślę, że powstało zdecydowanie zbyt wiele szkół kosmetycznych. Kryteria przyjęć są właściwie żadne, co niestety bardzo często przekłada się na jakość nauczania. Wykładowcom się nie chce, bo przecież od absolwentów szkół policealnych i tak zbyt wiele się, w powszechnym przekonaniu, nie oczekuje. Takie myślenie krzywdzi osoby, którym zależy na zdobyciu wiedzy a nie na bardzo dobrych ocenach za marne wyniki. 

Poziom nauczania rozstrzyga też o tym, że coraz częściej zupełnie przypadkowe osoby, nie posiadające żadnych predyspozycji do wykonywania zawodu, decydują się na uczestnictwo w kursie. Nauka jest farsą, egzaminy końcowe także. A chętnych na tego typu „naukę” nie brakuje. To oni zaniżają poziom i sprawiają, że zawód kosmetyczki nie jest szanowany – dodaje.

Ograniczone możliwości zdobycia pełnowartościowej wiedzy, niskie wymagania ze strony wykładowców sprawiają, że skuteczność kształcenia się na kursach kosmetycznych stoi pod dużym znakiem zapytania. 

Zdarzają się jednak opinie osób twierdzących, że kurs kosmetyczny daje znacznie więcej możliwości zdobycia kluczowej dla zawodu kosmetyczki wiedzy praktycznej. Tylu możliwości, zdaniem niektórych, nie zapewniają studia wyższe. Z drugiej strony, praktyka nie podparta teorią, jest jak ciało bez kręgosłupa. Potrzebna jest nam stabilna wiedza, aby skutecznie i bezbłędnie radzić sobie w codziennych „wyzwaniach”, jakie serwuje zawód kosmetyczki. 

Wiele dziewczyn, które ukończyły już wcześniej kursy kosmetyczne, w przyszłości wybiera się doskonalić swoją wiedzę na studium. Jednogłośnie stwierdzają, że wiedza zdobyta podczas kursu nie jest wystarczająca, aby od razu zaczynać pracę w zawodzie czy rozkręcać własną działalność.

Ja kończyłam kurs, który trwał pół roku no i nie czuję się po nim absolutnie gotowa do otwierania własnego gabinetu, bałabym się mimo, że bardzo dużo douczałam się sama. Kosztował 900 zł i spotykałyśmy się w każdy weekend, sobota niedziela, od 9 do 17. Dużo miałyśmy dermatologii i kosmetologii, głównie praktycznej, Za to bardzo kiepsko było z anatomią i fizjoterapią, że o chemii kosmetycznej i higienie nie wspomnę. Z tych ostatnich wiedzę zdobywałam sama z książek. Taki kurs jest raczej dla samej siebie niż do pracy. Te dziewczyny z kursu, które chcą pracować w zawodzie, wszystkie wybierają się do studium – wyznaje jedna z absolwentek kursu kosmetycznego.

Opcji kształcenia w zawodzie kosmetyczki jest wiele. Każda kandydatka powinna jednak rozważyć wszystkie za i przeciw, i dokonać wyboru tej najwłaściwszej drogi. Czy kurs kosmetyczny to dobre rozwiązanie? Czy uczy skutecznego radzenia sobie w zawodzie? Te pytania powinna przemyśleć indywidualnie każda kandydatka. Warto jednak wcześniej trochę powęszyć i wybadać, która z możliwości daje nam największe szanse na zostanie profesjonalistką.