fbpx
18 Sierpień, 2019
Warszawa
19 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Co wiemy o komórkach macierzystych?

To nadzieja współczesnej medycyny o wciąż niezmierzonym potencjale. I choć obecna wiedza na temat komórek macierzystych jest na wysokim poziomie, to droga którą musieli pokonać naukowcy, by do niej dotrzeć, nie była krótka i prosta.

Dr hab. Maria Anna Ciemerych-Litwinienko, prelegentka, kierownik Zakładu Cytologii na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego poprowadziła na ten temat interesujący wykład – „Blaski i cienie komórek macierzystych” w ramach warszawskiego Festiwalu Nauki.

Otóż całe zamieszanie zaczęło się w 1981 r., bowiem wówczas to po raz pierwszy udało się wyizolować kolonie mysich zarodkowych komórek macierzystych, zwanych komórkami ES (embryonic stem cells). Odkrycie to przyniosło Martinowi Evansowi sławę w środowisku naukowym, a w 2007 roku nagrodę Nobla, której konsekwencją była lawina badań. I tak kolejno w 1998 roku komórki macierzyste uzyskiwano z zarodków ludzi, w 2001 naczelnych i 2008 ze szczurów.

Jak twierdzi Litwinienko: Od 1981 roku, od czasu Evansa, nauczyliśmy się niezwykle dużo na temat tego, co siedzi w komórce macierzystej, co ją określa i co powoduje, że ona jest macierzysta. Dlatego współcześnie komórki macierzyste wykorzystuje się powszechnie w opracowywaniu modeli chorób i ich metod leczenia, w celu zrozumienia funkcjonowania genów oraz, co istotne dla naszej branży – testowania nowych farmaceutyków.

Badania nad komórkami macierzystymi mogą być prowadzone tylko na zwierzętach. Okazuje się bowiem, że marzenie naukowców, zastosowanie komórek macierzystych w terapii ludzi, wciąż jest dalekie. Dlaczego? Z powodu wielu zagrożeń, np. rozwoju potworniaka w wyniku chaotycznego różnicowania komórek. 

Maria A. Ciemerych tłumaczy to następująco: Ciągle jeszcze nie mamy sposobów na wydajne i bezpieczne różnicowanie komórek macierzystych we wszystkie inne rodzaje komórek. My je uzyskujemy, ale nigdy nie jest to czysta populacja. Zawsze jest tam gdzieś zagubiona komórka pluripotencjalna, która może stanowić dla nas zagrożenie.

Co sprawia, że komórki macierzyste tak skutecznie przyciągają uwagę badaczy?

Przede wszystkim zdolność pluripotencjalnych komórek macierzystych (obecnych w stadium blastocysty zarodka przed zagnieżdżeniem w macicy) do przekształcania się we wszystkie rodzaje komórek organizmu, których mamy przecież około dwustu. Jak twierdzi ekspertka: W specjalnych warunkach hodowli komórki te można utrzymać w stanie niezróżnicowanym i stymulować to różnicowanie na żądanie.

Ponadto istotna jest możliwość manipulacji komórkami macierzystymi w celu dokonywania modyfikacji genetycznych, hodowania tkanek, uzyskiwania różnych rodzajów komórek, ale i tworzenia zmodyfikowanych genetycznie zwierząt.

W ciągu kilku minionych lat naukowcy w tym temacie posunęli się mocno do przodu. Dzięki komórkom macierzystym udało się uleczyć myszy chore na hemofilie, dystrofię mięśniową czy anemię sierpowatą. Na tym nie koniec, ponieważ określono udział białka o nazwie cyklina d2 w powstawaniu cukrzycy, a nawet uzyskano komórki macierzyste od pacjentów chorych na Parkinsona czy Huntingtona.

Jeżeli na chwilę zapomnimy o tym, że chcemy się leczyć tymi komórkami i przeszczepiać je sobie – bo to jest na razie niemożliwe – to pamiętajmy, że możemy je uzyskiwać od chorych na różne choroby i badając in vitro, szukać przyczyn tych chorób i metod ich terapii – podsumowała Maria A. Ciemerych-Litwinienko.

Źródło: PAP