23 Apr, 2019
Warsaw
16 ° C
Do góry

Czy certyfikaty dla lekarzy medycyny estetycznej poprawią jakość usług?

Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging rozpoczęło program certyfikacji lekarzy medycyny estetycznej. Przyznawanie takich wyróżnień budzi w środowisku sporo wątpliwości. Zobaczmy jak odnosi się do nich prezes Towarzystwa, dr Andrzej Ignaciuk.

Dlaczego wprowadzenie certyfikatów dla lekarzy medycyny estetycznej było konieczne?

Coraz większe rosnące lawinowo zainteresowanie medycyną estetyczną, coraz większa liczba pacjentów oraz coraz liczniejsi lekarze, którzy często po krótkim kursie lub kilku różnych kursach zaczynają uprawiać medycynę estetyczną. Pojawia się coraz więcej informacji na ten temat i to często nieprawdziwych. Pacjenci w moim odczuciu są zagubieni, wzrastająca liczba zabiegów powoduje też więcej powikłań, na szczęście najczęściej o charakterze przejściowym. Zależy nam na utrzymaniu dobrego imienia kolegów uczących się, i mających poważne podejście do medycyny estetycznej. Zależy nam na dobru pacjentów, którzy z zaufaniem poddają się zabiegom medycznym, czasami nie mającym wiele wspólnego z medycyną.

Wiele wątpliwości budzi fakt, że certyfikaty przyznawane są tyko osobom związanym ze szkołą działającą pod patronatem Towarzystwa. Kandydat ubiegający się o tytuł certyfikowanego Lekarza Medycyny Estetycznej musi posiadać ważne prawo wykonywania zawodu, a także być wykładowcą, słuchaczem lub absolwentem Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej Towarzystwa Lekarskiegoprowadzonej przez PTMEiAAlub równorzędnych studiów podyplomowych ukończonych w Polsce lub za granicą.

Czy uważa Pan, że uda się włączyć w tą akcję lekarzy medycyny estetycznej ze wszystkich środowisk? Czy takie rozwiązanie pozwoli na obiektywne wyróżnienie wszystkich profesjonalistów?

Jako środowisko jesteśmy otwarci na wszystkich lekarzy uprawiających medycynę estetyczną. Nasz program nie jest inicjatywą, która miałaby mówić kto jest dobry a kto zły. Pozwala natomiast na uzyskanie informacji na temat przygotowania lekarza do medycyny estetycznej, co jest o tyle ważne, że nie ma specjalizacji, która by do tego przygotowywała. Planujemy stworzyć mechanizm, który by pozwolił na akces także tym, którzy ukończyli inne tego typu szkoły lub mają inne udokumentowane w tej dziedzinie osiągnięcia. Potrzebna jest współpraca wielu środowisk.

Czy nie boi się Pan, że inne branżowe środowiska będą organizowały podobne inicjatywy i znajdziemy się w sytuacji, w której będzie kilka takich wyróżnień i pacjenci nadal nie będą mieli dostępu do rzetelnej informacji o najlepszych lekarzach?

Ta możliwość zawsze istnieje  i na to nie ma rady. Zależy to od zdrowego rozsądku i powagi osób w tej dziedzinie medycyny funkcjonujących. Nasz cel jest jasny, klarowny i uczciwy, co do tego nikt nie może mieć wątpliwości.

Czy rzeczywiście uda się połączyć siły i pogodzić interesy wszystkich lekarzy związanych z medycyną estetyczną? To zapewne okaże się już wkrótce.

Czy myślicie, że w przypadku kosmetologów warto byłoby wprowadzić podobne rozwiązanie? Czekamy na wasze opinie.