Do góry

Depresja w branży kosmetycznej?

Wydaje się, że osoby prowadzące gabinet raczej nie powinny mieć stanów depresyjnych. Kiedy pojawia się takie ryzyko? Jakie są najnowsze badania?

Otóż wyniki nie są zbyt ciekawe. Aż 1,5 mln. Polaków ma depresję. Czy wśród nich są osoby z branży? Na to pytanie bardzo trudno udzielić jasnej odpowiedzi. Wiadomo jednak, że to głównie kobiety pracują na stanowisku kosmetologa lub kosmetyczki, a jak badania wskazują płeć piękna jest bardziej predysponowana do tej „niewdzięcznej” choroby.

Nowe oblicze depresji ma związek m.in. z szybkim tempem życia i zaburzeniem proporcji między pracą a wypoczynkiem – oceniają eksperci.

Mówili o tym w środę na konferencji prasowej w stolicy, na której zainaugurowano VIII edycję ogólnopolskiej kampanii społecznej pt. „Forum przeciw depresji”.

Specjaliści alarmowali też, że co najmniej połowa cierpiących na depresję nie szuka pomocy specjalisty, chociaż schorzenie to można skutecznie leczyć.

Obecnie na świecie na depresję cierpi 350 mln ludzi. – Co piąta kobieta i co dziesiąty mężczyzna w ciągu życia ma co najmniej jeden epizod depresji – powiedział prof. Bartosz Łoza, kierownik Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Dodał, że u kobiet z reguły pojawia się on po urodzeniu dziecka, a u mężczyzn w związku z niepowodzeniami zawodowymi.

Depresja jest najczęściej diagnozowana u osób między 20. a 40. rokiem życia. Kobiety cierpią na nią dwukrotnie częściej. W Polsce liczbę osób z depresją szacuje się już na 1,5 mln.

Dr Iwona Mazurek-Patejuk z Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia zaznaczyła, że zgodnie z przewidywaniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do 2020 r. depresja zajmie drugie miejsce wśród chorób będących najczęstszymi przyczynami przedwczesnej śmierci lub uszczerbku na zdrowiu.

Już teraz depresja na świecie przyczynia się co roku do 1 mln zgonów, tj. 3800 każdego dnia. Jest bowiem głównym czynnikiem ryzyka samobójstwa. Te „gigantyczne liczby” napędzane są w dużym stopniu przez współczesny styl życia – szybkie tempo, brak równowagi między pracą a wypoczynkiem, przeciążenie obowiązkami.

– To nie jest takie proste – po prostu się zaharować, kupić sobie kolejne pantofelki do szybkiego biegania, jeszcze szybszy samochód i jeszcze szybszą windę na 15 piętro wieżowca. Przyjęcie takiego stylu życia przynosi konsekwencje i to jest „nowa depresja” – tłumaczył psychiatra.

Dr Mazurek-Patejuk zwróciła uwagę, że jednym z podstawowych objawów przy rozpoznawaniu depresji – obok smutnego, depresyjnego nastroju – jest anhedonia. Jest to brak lub utrata zdolności do odczuwania przyjemności i satysfakcji, do przeżywania radości z tego co do tej pory ją przynosiło, jak np. zapach porannej kawy, uprawianie ogrodu, zabawa z wnukami. – Towarzyszy temu brak spontaniczności w wyrażaniu takich emocji, jak złość czy radość. Stany emocjonalne wyrażane przez osobę, która nie odczuwa przyjemności są bardzo przygaszone, mają jeden szary monotonny koloryt – tłumaczyła specjalistka.

– Anhedonia bardzo ogranicza funkcjonowanie, ponieważ sprawia, że ludzie nie mają motywacji co tego, by pracować, starać się. Jest to bardzo trudne również dla bliskich chorego, bo nie potrafią zrozumieć, dlaczego wycofuje się on z życia, dlaczego coś co zawsze sprawiało mu przyjemność przestaje go cieszyć – mówiła Dr Mazurek-Patejuk.

Zaznaczyła, że anhedonia jest objawem, który może pozostać po leczeniu depresji, a wówczas stanowi zapowiedź tego, że depresja może nawrócić. – O ten objaw trzeba pacjentów pytać – podkreśliła.

Jak ocenił prof. Łoza wzrost liczby osób z depresją wiąże się również ze znacznym wydłużeniem się średniej oczekiwanej długości życia ludzi. – Na początku XX wieku, gdy wynosiła ona 30 lat ryzyko depresji było znacznie niższe. (…) jeszcze 50 lat temu analizowano, czy w ogóle jest sens produkować leki przeciwdepresyjne – powiedział psychiatra.

Jak wyjaśniła, im dłużej żyjemy, tym większe jest ryzyko zachorowania na jakąś chorobę przewlekłą, a depresja często pojawia się przy chorobie somatycznej i wtedy cierpienie pacjenta się podwaja.

– Nie zapominajmy jednak, że depresja jest uleczalna. Leki przeciw depresji są dla pacjenta jak kołderka, w której trzeba się wygrzać, dają szansę na wprowadzenie zmian w życiu. A im dłużej je stosujemy tym ich skuteczność wzrasta – tłumaczył.

Niestety, co najmniej połowa osób cierpiących na depresję nie zgłasza się do lekarza. – Ludzie nie chcą tego rozpoznania – ocenił prof. Łoza.

Dr Mazurek-Patejuk zwróciła z kolei uwagę, że pacjenci boją się leczenia lekami przeciwdepresyjnymi. – Myślą, że to psychotropy, że zmieniają osobowość, uzależniają, ale to tylko mity – podkreśliła.

W ramach kampanii „Forum przeciw depresji” eksperci przekonują, że depresję trzeba i można skutecznie leczyć. Organizatorzy kampanii zapraszają 24 lutego w poniedziałek do Hotelu Mercure w Warszawie na Dzień Otwarty, podczas którego w godzinach 12.00-18.00 można będzie skorzystać z bezpłatnych konsultacji psychiatrycznych oraz wziąć udział w specjalistycznych wykładach. 12 lutego w godzinach 16.00 -18.00 oraz 21 lutego w godzinach 15:00 – 17:00 na stronie kampanii (www.forumprzeciwdepresji.pl) można będzie porozmawiać na czacie z psychiatrą. Do 31 marca trwa konkurs fotograficzno-plastyczny, którego tematem przewodnim jest anhedonia.