23 Apr, 2019
Warsaw
17 ° C
Do góry

Dojrzałe kosmetyczki bez pracy?

Powszechne przekonanie o kosmetyczce jest nieco idylliczne: ładna, zadbana, no i młoda. Kosmetyczka po czterdziestce powinna zacząć myśleć o założeniu własnego salonu, bo na znalezienie pracy w czyimś gabinecie raczej nie ma co liczyć. Dlaczego tak się dzieje? Czemu pracodawcy dyskwalifikują kandydatki ze względu na wiek? I czy da się temu jakoś zapobiec?

Kosmetyczkę, z kilkuletnim doświadczeniem, do 35 roku życia, pilnie zatrudnię! Takie ogłoszenia są na porządku dziennym. O tym, że nie jest łatwo znaleźć dwudziestokilkuletnią kosmetyczkę z wieloletnim doświadczeniem pracodawcy zdają się nie myśleć w ogóle. A nierealne wymagania pracodawców w podbramkowej sytuacji stawiają samych zainteresowanych. Nie dość, że rynek z dnia na dzień zapełnia się konkurencją, to jeszcze dzięki pracodawcom stawiane nam są warunki, do których, nie z własnej winy, dostosować się nie możemy. 

Młodość króluje i to w każdej dziedzinie. Zarówno praktykujące kosmetyczki, jak i klientki salonów kosmetycznych przyznają, że praktykującej profesjonalistki przed czterdziestką ze świecą szukać. 

Jestem oburzona, że wszędzie poszukują osób do 35 lat. Sama nie widziałam w salonie też kobiety powyżej tej granicy wiekowej, która byłaby „czynna” zawodowo. A jak już, to była to właścicielka, która wykonywała góra jeden zabieg dziennie, a zajmowała się sprawami głównie ekonomicznymi… – przyznaje jedna z użytkowniczek forum kosmetycznego.

Czy to oznacza, że kobiety powyżej 35 roku życia nie nadają się do pracy w zawodzie kosmetyczki? Jeśli to byłoby prawdą, oznaczałoby, że kosmetyczkom wypada realizować się zawodowo względnie kilka lat po ukończeniu studiów. A i oczywiście po uprzednim zdobyciu doświadczenia, okres pracy zawodowej dodatkowo się skraca. 

Zdaniem profesjonalistów  nie ma żadnych przeciwwskazań dla dojrzałych kobiet, które mogłyby decydować o tym, że nie nadają się one do bycia wciąż aktywną zawodowo

W tym zawodzie można być aktywnym i w pełni sprawnym przez długie lata. Na pewno z wiekiem dadzą się odczuć problemy z kręgosłupem czy żylakami, ale większość zabiegów można wykonywać (do emerytury). 

Jak się okazuje jednak, większości pracodawców wcale nie interesuje zdanie profesjonalistów i wciąż uparcie ponad wszystko stawiają swoje nierealne wymagania. Ogłoszeń przeznaczonych dla osób powyżej trzydziestego roku życia jest jak na lekarstwo. Trudno się dziwić, że taka sytuacja wywołuje powszechnie oburzenie. 

Mam obecnie 31 lat i czytam ogłoszenia o pracę w bardzo różnych zawodach i okazuje się, że jestem za stary!!! Na śmietnik. Jedyne wyjście to zakładać własną firmę.Nie wiem kto pisze te oferty pracy, ale cześć z tych ludzi to intelektualni debile. Bo co można sądzić o ofercie dla 25 latki/a z 5-letnim stażem po studiach ze znajomością co najmniej 2 języków do tego najlepiej po 2 kierunkach studiów? – denerwuje się inny forumowicz.

Zjawisko to powszechnie dotyka właściwej każdej branży, nie tylko kosmetycznej. Taka sytuacja prowadzi tylko do jednego. Coraz więcej osób decyduje się na opuszczenie kraju i szukanie pracy poza jego granicami. 

Zdarzają się również przypadki, które potwierdzają, że dyskryminowane ze względu na wiek bywają nie tylko osoby dojrzałe, ale i te… za młode. Jeśli zaufa nam pracodawca i zdecyduje się nas zatrudnić w swoim gabinecie, pozostaje jeszcze problem zaufania zaskarbionego u klientów. Ci nierzadko odmawiają wykonania zabiegu przez młodą pracownicę dopiero co przyjętą do pracy tłumacząc się tym, że właśnie nie mają do niej zaufania. 

O ile jednak młode osoby z czasem przebrną stawiane im wymagania i zdobędą odpowiednie doświadczenie, o tyle dojrzałe kosmetyczki nie mają już tej możliwości. Otwarcie własnego gabinetu, szukanie pracy za granicą zawsze są jakąś alternatywą. Ale czy muszą być tą jedyną? Może wreszcie doczekamy jakiejś zmiany na polskim rynku…