Do góry

E-papieros w gabinecie?

Fani elektronicznych papierosów, pomimo zakazu palenia w miejscach publicznych, swobodnie pozwalają sobie na puszczenie przysłowiowego „dymka”. Najnowsze badania wskazują, że e-papierosy są bardziej szkodliwe od wyrobów tytoniowych.

Czy zdarzyło się Wam, że klientki, które oczekują na zabieg sięgają po ciekawie wyglądający gadżet i bez żadnego skrępowania go włączają?

Coraz więcej osób jest przekonanych, że używanie elektronicznych papierosów jest mało szkodliwe zarówno dla użytkowników jak i biernych palaczy.

Kilka słów o e-papierosie

Ten popularny obecnie produkt został opatentowany już w latach 60-tych. Składa się z baterii, pojemnika na płyn z zawartością nikotyny oraz niewielkiego urządzenia, które zamienia płyn w parę wodną. Według wielu: zdrowszy, nie szkodzący innym, ładnie pachnący.

Najnowsze doniesienia…

Skoncentrujmy się na „biernym paleniu”. Według posiadaczy elektronicznych papierosów wydychanie mgły z rozpylonymi substancjami aktywnymi, nie ma negatywnego wpływu na otoczenie. 

Badacze sprawdzili ten fakt i mierzyli przy użyciu maszyny do palenia stężenie nikotyny i cząstek respirabilnych aerozolu PM2,5, tlenku węgla i lotnych związków organicznych z papierosów elektronicznych trzech różnych firm. Porównali też narażenie biernych palaczy w przypadku oparów z e-papierosa i tradycyjnego dymu papierosowego.

Przeciętna ilość nikotyny emitowana podczas palenia tradycyjnych papierosów faktycznie była 10 razy wyższa niż pochodząca z e-papierosów. To oznacza, że użytkownicy e-papierosów mogą niechcący narażać towarzyszące im osoby na znikomy kontakt z nikotyną.

Zdaniem naukowców konieczne są dalsze badania, dotyczące konsekwencji zdrowotnych biernego narażenia na kontakt z nikotyną, zwłaszcza w przypadku pomieszczeń małych i źle wentylowanych.