fbpx
10 Lipiec, 2019
Warszawa
18 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Garra rufa – czyli rybie zabiegi

Co o Fish Spa wiedzieć powinien każdy pasjonat kosmetyki? Czy zabiegi z użyciem niepozornych podjadaczy to dobra inwestycja? Aby Garra rufa nie brzmiało tajemiczo – przeczytaj!

Nowinki kosmetyczne

Które z naszych klientek nie uwielbiają nowinek kosmetycznych? Jak wiele z nich poszukuje w internecie innowacyjnych zabiegów i salonów, które spełnią ich nietypowe zachcianki? Z pewnością wiele, dlatego może warto zadać sobie pytanie: skąd biorą się te nowinki i czy warto w nie inwestować?

Jak to możliwe, że każdego dnia dochodzą nas słuchy o wspaniałych nowościach, skoro rynek pełen jest już odkrytych cudownych zabiegów. A skoro już się pojawiają, to co o nich myśleć? Ufać, testować, czy dogłębnie sprawdzać zanim poszerzymy o nie własną ofertę? Najlepiej dokładnie zapoznać się z tematem przed wyrażeniem krytycznego lub aprobującego zdania. Nie inaczej powinno być z popularnym, ale wciąż kontrowersyjnym zabiegiem fish pedicure, o którym teraz słów kilka.

Garra Rufa

Garra rufa (brzana ssąca) to ciemnoszarozielony gatunek rybek bezzębnych, pochodzących z Turcji i Syrii. Ich osobniki osiągają wielkość do 10 do 12 cm, a najlepiej czują się w temperaturze 33 – 37 st. C. Przez wiele lat ryby te zasiedlały arabskie źródła żywiąc się łuskami większych rybek, aż do czasu, kiedy nie narodził się pomysł, by ich umiejętności wykorzystać w branży urody i pielęgnacji. Ryby te nie posiadają zębów, zaczęto więc prowadzić eksperymenty ze skórą ludzką. Okazało się, że osobniki te jedynie ją podjadają, lekko łaskocząc. Te jakże dziwne sposoby odżywiania, dały początek możliwościom leczenia dermatoz takich jak np. łuszczyca. Z czasem zaczęto wykorzystywać niepozornych podjadaczy w sektorze pielęgnacji stóp, dając początek kolejnej nowince kosmetycznej zwanej ichtiologią oraz Fish SPA.

Dr. Fish, bo pod taką nazwą także występują owe ryby, wybierają miejsca, z których zjadają skórkę, samodzielnie wyszukują odpowiedniego pożywienia, tym samym problem „usuwa” się bez udziału specjalisty. Możemy spotkać się z opinią, że ryby mają lepsze „oczy” niż nie jedna pediciurzystka.

Zabieg rybkowy

Do fish pedicure potrzeba ok. 200 rybek, w przypadku pielęgnacji dłoni wystarczy ich ok. 100, podczas gdy do zabiegu na całe ciało wymagana liczba to ok. 500 rybek. Trudny do określenia jest sam czas trwania wizyty. Wszystko zależy od ilości pożywienia, które znajdą na skórze klienta same rybki. Dlatego salony oferujące w swoim pakiecie ichtiologię powinny liczyć się z faktem, że każdy zabieg będzie inny i nie powinny planować nic na wyrost.

Aby skóra była odpowiednio gładka wizyty w gabinecie oferującym Fish Spa muszą być systematycznie powtarzane. Ponadto przed zabiegiem klientka powinna zadbać o oczyszczenie ciała, zmycie z jej powierzchni wszelkich preparatów kosmetycznych wpłynie na dłuższą żywotność małych podjadaczy.

Jak nie dać się oszukać?

Przede wszystkim upewnijmy się jak wygląda prawdziwa Garra rufa, ponieważ na rynku pojawiła się odmiana bardzo podobna – chińskie Chin Chin. Niestety te rybki zaopatrzone są w ząbki, co oznacza, że zabieg sam w sobie będzie mniej przyjemny, a nawet niebezpieczny. Niehigieniczny ranki, które pozostawią po sobie ryby spowodują, że nie zaliczymy go do leczniczych ani pielęgnacyjnych, bo zakażenie lub uszkodzenie ciągłości naskórka do najprzyjemniejszych aspektów wizyty w salonie nie należą.

Bezpieczeństwo klienta … i ryb

Epidemiolodzy nie są przyjaźnie nastawienie do tematu „fish pedicure”. Są zadania, że zabieg jest niebezpieczny i może sprzyjać rozwijaniu się chorób, gdyż te same rybki nie są w stanie oczyścić się samoistnie poprzez ciągłe podjadane. Jednak trzeba dodać, że po każdej wizycie klienta woda jest wymieniana, poddawana filtracji chemicznej, fizycznej oraz biologicznej dezynfekcji poprzez promieniowanie UV. Jednak jeśli sama ryba została zarażona przez poprzedniego klienta to posiada w sobie jego bakterie i nie wyeliminują tego wyżej wymienione środki. Niestety immunologia nie posunęła się jeszcze na tyle do przodu.

Ten zabieg, jak każdy inny, ma swoich zwolenników i przeciwników. Decyzja czy inwestować i wpisywać go do swojej oferty zależy od nas samych. Coś co na początku wydaje się niezwykle kuszące i dochodowe po głębszej analizie okazuje się zbyt kontrowersyjne i nie do końca przebadane. Ale decyzja należy do Państwa.