fbpx
23 Wrzesień, 2019
Warszawa
10 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Internetowi hejterzy atakują

Internet to niesamowite medium dające ogromne możliwości marketingowe. Wiedzą o tym wszyscy ci, którzy zdecydowali się na założenie strony salonu kosmetycznego lub konta firmowego na popularnych portalach społecznościowych.

Nieustanny przepływ informacji to nie tylko dobry sposób na zdobycie nowych klientów, ale doskonała szansa na porównanie opinii związanych ze sposobem działania tysięcy przedsiębiorstw. Tylko tutaj dowiesz się, że strategia twojej firmy to niewypał, ty sam jesteś największym oszustem w mieście, a nowa kreacja Dody to szczyt tandety sprzed trzech sezonów.

Internet ma moc!

Fora kipią od newsów na temat jakości usług kosmetycznych, ich cen, sposobu działania i profesjonalizmu gabinetów kosmetycznych. Trudno się dziwić: przecież bardzo długo walczyliśmy o wolność wypowiedzi, więc teraz korzystamy z możliwości komentowania rzeczywistości bez ograniczeń. Kochamy sprawdzać i porównywać oferty! Taka sytuacja ma swoje pozytywne aspekty, ponieważ, kolokwialnie rzecz ujmując, „trzyma w pionie” pracodawców i pracowników, którzy muszą starać się w jak najlepszy sposób zadbać o swoich klientów. Ruch w salonie gwarantuje zysk, zysk to podstawa do utrzymania się na trudnym, polskim rynku, a dobra renoma salonu wpływa na ilość potencjalnych klientów. Siatka zależności jest bardzo oczywista. Jedno jest pewne: jeśli krytyka w sieci opiera się na konkretnych, rzeczowych argumentach, warto przyjrzeć się jej bliżej i skonfrontować z rzeczywistością.

Gorzej jednak, kiedy internetowa opinia staje się sposobem na nieuczciwe zagrania konkurencji lub osób, które znajdują dziką satysfakcję w ubliżaniu innym. Bardzo łatwo stracić dobre imię z powodu kłamstw publikowanych w sieci pod złudnym szyldem nieskrępowanej anonimowości. Anonimowość w sieci to temat, który spędza sen z powiek wszystkim gwiazdom i osobom publicznym przyjmującym na siebie setki obelżywych tekstów pozostających daleko poza jakimkolwiek poziomem dyskusji. Jaki jest ich sposób na radzenie sobie z internetowymi hejterami? Najczęściej brak reakcji. Nie warto czytać takich rzeczy skoro są poparte celowym, złośliwym działaniem. Zdarza się jednak, że komentatorzy idą w swoich działaniach za daleko i wtedy sprawa znajduje swój finał w sądzie. 

Jak radzić sobie z hejterami?

Hejter: osoba krytykująca kogoś lub coś w bezwzględny sposób.

Aby ustrzec się przed totalnym brakiem kultury skierowanym w naszym kierunku warto trzymać się kilku zasad. Na własnej stronie internetowej posiadającej forum lub stronie fanowskiej na Facebooku korzystajmy z wcześniej przygotowanego regulaminu. Warto zawszeć w nim jakich zachowań nie tolerujemy. Odwołanie się do powszechnie przyjętych zasad kultury i netykiety powinno wystarczyć, bo da nam narzędzie do usuwania niekulturalnych, wulgarnych tekstów. Nie kasujmy komentarzy z konstruktywną krytyką! To fakt: nie ma nic przyjemnego w czytaniu o sobie w takich aspektach, ale trzeba podjąć wyzwanie i odpowiedzieć na zarzuty. Może faktycznie coś da się poprawić, może komentarz dotyczył spraw, które przysparzają nam problemów?

Nawiązanie dialogu z komentującymi, szczególnie na fanpagu, to podstawa w budowaniu właściwych relacji. Dojrzałe podejście do kwestii problematycznych świadczy o naszym profesjonalizmie. Doskonałym przykładem będzie tu ostatnia potyczka znanej firmy produkującej wyroby z mięsa i blogera, który został podany do sądu z powodu niezbyt pozytywnej opinii na temat jednego z produktów. Z wizerunkowego punktu widzenia konfrontacja mogła przybrać zupełnie inny obrót i nie stawiać firmy w świetne przedsiębiorstwa łamiącego zasady wolności słowa. 

Bardzo wiele przykrych sytuacji związanych z działaniem hejterów ma miejsce na forach publicznych. Administracja takich miejsc każdego dnia otrzymuje setki zgłoszeń o łamaniu zasad kultury. Jeśli uznamy którykolwiek z wpisów za podły, nieprawdziwy i godzący w nasze dobre imię mamy prawo zgłosić naruszenie, korzystajmy z niego! Trudno jednoznacznie ocenić skuteczność takich interwencji, ale mimo długiego czasu oczekiwania, bardzo często przynoszą zamierzony skutek. Zdarzają się również takie wpisy, kiedy  anonimowa opinia godzi bezpośrednio w dobre imię i wyrządza faktyczną szkodę. Sprawy tego typu coraz częściej kończą się w sądzie: anonimowość to jedynie pozorny twór, który nie pozwala na szarganie cudzego imienia. Większość jadowitych tekstów warto jednak zignorować, bo nie ma sensu walczyć z „plagą”, która żeruje na emocjach najniższych lotów. Zdrowy rozsądek pozwala utrzymać wzburzone emocje na wodzy i uniknąć niepotrzebnych spięć w wirtualnej przestrzeni.