fbpx
22 Lipiec, 2019
Warszawa
25 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Jakie kosmetyki do salonu?

Pytanie może wydać się kuriozalne. Bo przecież każdy z nas doskonale wie, które kosmetyki można zaliczyć do tzw. „perełek kosmetycznych”. Jednak na forum stale pojawiają się wątpliwości odnośnie asortymentu w gabinecie.  

Zanim odrzucimy ten temat całkowicie, pomyślmy może najpierw czy aby na pewno w stu procentach jesteśmy przekonani do stosowanych przez nas preparatów? Czy na pewno upewniliśmy się, co myślą o nich nasi klienci? A co ma na ten temat do powiedzenia nasz personel? 

Zanim przejdziemy do przykładowych marek – kilka zasad odnośnie wszystkich produktów użytwanych w gabinecie.

Zasada pierwsza, choć oczywista, to z przykrością – nie dla wszystkich, kosmetyk stosowany w gabinecie MUSI być oryginalny. Procedery przelewania tańszych preparatów do tych oznakowanych przez marki z wyższej półki są nie niedopuszczalne. Tego typu oszustwa, choć przez krótką chwilę mogą wydać nam się opłacalne, na dłuższą metę okażą się bolesne w skutkach. Zachowując się w ten sposób narażamy przede wszystkim reputację naszego salonu – a tę później bardzo trudno odbudować.

Zasada druga – patrzmy na daty ważności! Kolejna oczywistość, ale niestety trzeba o niej wspomnieć. Korzystanie z przeterminowanych kosmetyków przez niedopatrzenie personelu, a czasem niestety przez zwykłe skąpstwo właściciela, jest zjawiskiem, na szczęście nie nagminnym, ale pojawiającym się od czasu do czasu. Świadczy to znowu o reputacji naszego salonu. Czasem zwykłe niedbalstwo, a czasem chciwość sprawiają, że nasz salon przez klientów omijany jest szerokim łukiem.

Zasada trzecia – dobierzmy odpowiedni asortyment do „rangi” naszego salonu. Prowadzenie gabinetu musi przecież być przede wszystkim opłacalne. Salon musi na siebie zarabiać, a klienci być zadowoleni z naszych usług i chętnie z nich korzystać. Stosowanie kosmetyków z najwyższej półki będzie właściwe tylko dla salonu z najwyższej półki. Nie ma sensu korzystać z marek, na które najzwyczajniej w świecie nie będzie stać naszych klientów. Jeśli otwieramy salon w małym miasteczku, gdzie zasobność portfela mieszkańców nie jest wystarczająca na tyle, by mogli sobie pozwolić na swojego rodzaju ekstrawagancję, twórzmy go z myślą o nich. Nie kierujmy się naszymi marzeniami o luksusowym gabinecie. Z tych skorzystajmy z kolei, kiedy zdecydujemy się stworzyć salon pośród bogatego osiedla willowego lub w centrum dużego miasta. 

Zasada czwarta – nie bójmy się zmian. Nie jest nigdzie powiedziane, że musimy już na zawsze pozostać przy raz wybranej linii kosmetyków. Ciężko czasem walczyć z przyzwyczajeniami klienta, dla którego jednym z decydujących czynników o wyborze naszego salonu, jest właśnie jakość stosowanych przez nas produktów. Jakość jest wartością bezsprzeczną. Warto jednak zaproponować klientowi jakąś ciekawą alternatywę, ale tylko taką, która będzie na tyle dobra, by móc konkurować z dotychczasową. A nuż klient pokocha wprowadzone nowości.

A, które konkretnie?

Przypatrując się ostatnim targom kosmetycznym niesamowite zainteresowanie i w zasadzie intensywna sprzedaż panuje przy stoiskach Bielendy, Clareny, Ziaji, Arkany. Jednak coraz częściej kosmetyczki lub kosmetolodzy szukają czegoś, czego nie znają klienci. W tym wypadku istnieją dwie drogi marketingu. Albo można skorzystać z dosyć preztiżowych/drogich marek lub zakupić „coś”, co pochodzi ze średniej półki cenowej i jest nieznane na rynku kosmetycznym.

A Was oczywiście zachęcamy do wymiany doświadczeń na forum.