fbpx
10 Grudzień, 2019
Warszawa
-1 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Kosmetolodzy, a iniekcje…

Kto może wykonywać iniekcje? Kosmetolog, kosmetyczka, stomatolog lub może ginekolog po kursie?

Burza pomiędzy środowiskiem lekarskim, a kosmetologicznym rozpętała się już w 2000 kiedy Akademię Medyczną w Łodzi opuściła pierwsza kadra kosmetologów. Początkowo studia miały być niezwykle prestiżowe, a sam zawód kosmetologa był określany mianem łącznika pomiędzy kosmetyczką, a lekarzem dermatologiem.

Zacznijmy od samych studiów

Droga do uzyskania tytułu kosmetologa na studiach państwowych wcale nie jest łatwa. Trzeba mieć na uwadze wiele przedmiotów ścisłych takich jak: anatomia, fizjologia, patofizjologia, dermatologia, immunologia, alergologia, toksykologia, farmakologia, chemia, fizyka, biochemia oraz wiele innych.Reasumując studenci kosmetologii jednostek państwowych są kształceni przez tych samych wykładowców, z którymi uczą się studenci wydziału lekarskiego lub farmaceutycznego.

I tak przykładowo kosmetolog uczy się dermatologii przez dwa lata natomiast na wydziale lekarskim jest to tylko 30 godzin. Podstaw onkologii skóry kosmetolog ma aż 30 godzin natomiast na wydziale lekarskim jest to 10. Ponadto osoba kończąca kierunek lekarski nie ma większego pojęcia o składnie produktów kosmetycznych i farmaceutycznych.

Dr hab. Krzysztof Walczyński z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wyjaśnia w „Perspektywach”, że Studia wyższe mają większy zakres niż kursy i kładą większy nacisk  na nauki medyczne.I już na tym etapie pojawia się mały problem. Na pewno dosyć spora część kosmetologów kończących studia plasuje się w gronie trochę bardziej wykształconych kosmetyczek. Pozostała grupa absolwentów nadal sądzi, że zawód nie został do końca sklasyfikowany.

Jakie kwalifikacje?

Lekarze (nawet dermatolodzy) bardzo często zarzucają kosmetologom brak kwalifikacji do przeprowadzenia iniekcji. W tym miejscu artykułu można zadać pytanie: A jak wygląda doświadczenie iniekcyjne lekarzy?

Z wiadomych względów nie nadmieniamy o kadrze pielęgniarskiej i ratowniczej. Lekarze, którzy decydują się na ekspresowe kursy nie mają większego pojęcia o fizjologii skóry, nie wspominając o chemii kosmetycznej. Jeszcze do niedawna sam zawód był postrzegany jako taki, którego celem jest ratowanie i ochrona ludzkiego życia. Ta granica się znacznie zatarła.W momencie kiedy nastąpił „bum” na zabiegi upiększające, większość lekarzy (głównie tych bez specjalizacji) wybrało drogę medycyny estetycznej.

Obawa o pacjenta czy utratę klientów?

Środowisko lekarskie głośno informuje, że iniekcje są niebezpieczne i zagrażają życiu pacjenta.Technika samego wkłucia śród-,podskórnego jest banalna i doskonale to wiedzą chociażby osoby cierpiące na cukrzycę. 

Owszem istnieje ryzyko wywołania alergii, ale każdy kto wykonuje tego typu zabiegi doskonale wie o przeprowadzeniu testów. Nie trudno o uwagę, że można bardziej zaszkodzić skórze dobierając nieodpowiednie preparaty pięlęgnacyjne nie znając składu danego preparatu kosmetycznego.Ponadto jeżeli środowisko lekarskie ma na celu troskę o życie pacjentów, dlaczego nie walczy z niekontrolowanym opalaniem w solarium (olbrzymie ryzyko rozwoju nowotworu skóry) lub salonami kolczykowania i tatuażowania skóry (ryzyko zakażeń i wprowadzenie barwników bez atestów).

Oczywiście komentarze pozostawiamy dla Was drodzy kosmetolodzy…..