23 Apr, 2019
Warsaw
16 ° C
Do góry

Kosmetolog zaraz po studiach? Marny kąsek dla pracodawcy

Rodzice i dziadkowie chętnie powtarzają nam: nastały dla was trudne czasy. Chcąc nie chcąc współczesny rynek co krok nam o tym przypomina. A już najchętniej, kiedy młodemu człowiekowi chce się pracować, a tej pracy nigdzie znaleźć nie może.

„Pracy jest mnóstwo” – zapewniają pracodawcy. Przeglądając ogłoszenie, oczywiście nie mamy ku temu żadnych wątpliwości. Gorzej z wymaganiami, które aby tę pracę otrzymać, należy uprzednio spełnić.

Wykształcenie na pierwszym miejscu

Wiadomo, że nikt nie będzie posiadał takiej bogatej wiedzy z kosmetologii, jak absolwenci z tytułem magistra. Przydałoby się także doświadczenie, bo przecież bez doświadczenia ciężko się odnaleźć w zawodzie. Najlepiej dwuletnie albo większe. Bo czego właściwie można się nauczyć w ciągu roku pracy? Po wykształceniu i doświadczeniu czas wspomnieć o wieku kandydatki. Lat trzydzieści to zdecydowanie za dużo. A i dwadzieścia pięć to już za sporo się wydaje. Tak dwadzieścia i pół byłoby w sam raz. 

Wszystkie zatem dwudziestoletnie panie z tytułem magistra i kilkuletnim doświadczeniem w branży mogą być spokojne. Ich ewentualne problemy z pracą i wizja rychłego bezrobocia nie dotyczą. Cała reszta, no cóż, ma już nieco gorzej. 

Skąd te zmiany

Co się właściwie stało takiego na naszym rynku, że oczekiwania pracodawców stały się już nie wygórowane, a wręcz niemożliwe do zrealizowania? Jak się wpasować w te chore realia? O tym, że nie jest łatwo świadczy co najmniej kilkuprocentowe statystyczne bezrobocie w Polsce, o rzeczywistym już nie wspominając. Dopasować się do realiów sztucznie wykreowanego rynku i równie sztucznych wymagań pracodawców jest niezwykle ciężko. Aby całkowicie się nie załamywać, trzeba znaleźć pewien złoty środek i odrobinę choć obniżyć postawioną poprzeczkę.

Wiedza jest ważna, wykształcenie również. Szkolić się zawsze warto

Dobrze wybrane studia wyposażą nas w odpowiednią wiedzę, dlatego nie można z tego rezygnować. Tym bardziej, że to jeden z elementów, na który zwracają uwagę przyszli pracodawcy. Oprócz studiów, zainwestować można w dodatkowe szkolenia. Niekoniecznie te płatne. Warto zainwestować w nasz wolny czas, tak, by pracodawca widział, że wybrana przez nas branża, to właśnie ta, w której chcemy spędzić resztę naszego życia. 

Dobrym pomysłem są więc dodatkowe kursy, szkolenia, ale i praktyki znalezione w trakcie trwania studiów. Zawsze warto się gdzieś „zaczepić”. Opłaca się to nie tylko ze względu na ewentualne późniejsze przychylne spojrzenia ze strony naszego pracodawcy. Dzięki praktykom wzbogacamy nasze CV i nasze umiejętności. Wzbogacamy wiedzę teoretyczną o tę praktyczną. Czasem nawet, jeśli się sprawdzimy, możemy dostać propozycję stałej współpracy z gabinetem, w którym przyszło nam się szkolić. Jeśli uda się dostać pracę już w trakcie trwania studiów to sukces gwarantowany. Jeśli nie, przyszły pracodawca zauważy, że choć nigdy wcześniej nie pracowaliśmy w zawodzie, to dysponujemy pewnym doświadczeniem, które pracując u niego, możemy tylko wzbogacić. 

Im wcześniej tym lepiej

Jeśli jednak nie udało nam się wcześniej wystartować, to nie załamujmy się. Zawsze jest czas. Zamiast się załamywać, trzeba już teraz zakasać rękawy i działać. Jeśli dla pracodawcy z różnych powodów okażemy się nieatrakcyjni, pomyślmy o własnym biznesie. Pamiętajmy, że zawsze jest jakaś alternatywa. Trzeba tylko rozsądnie przemyśleć wszystkie możliwe opcje.

Rynek pracy nie sprzyja osobom pracy poszukującym. Warto jednak wykorzystać wszystkie dostępne szanse i środki, żeby choć trochę nagiąć reguły rynku i dopasować je do siebie. Nawet nie sprzyjające warunki z czasem mogą okazać się dla nas korzystne. Głowa do góry i do dzieła!