fbpx
16 Czerwiec, 2019
Warszawa
24 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Kultowe perfumy doczekały się własnej wystawy

Jest taki zapach na świecie, który doczekał się własnej wystawy w Paryżu. Mowa tu oczywiście o perfumach „Chanel No. 5”.

W Palais de Tokyo zebrano eksponaty związane z legendarnym kosmetykiem stworzonym przez Coco Chanel. Pasjonaci kultowego zapachu muszą się spieszyć, bo  wystawa we Francji będzie udostępniona oglądającym do dnia 5 czerwca 2013 r.

Czego można się spodziewać odwiedzając Palais de Tokyo? 

Poszerzenia swojej wiedzy na temat historii perfum od początku lat 20-tych XX w., aż do czasów współczesnych. Informacji na temat tego, gdzie szukała inspiracji do stworzenia swojego zapachu Coco Chanel oraz jakimi perfumami się fascynowała. A także pozyskania argumentów na potwierdzenie tezy, że perfumy wywarły ogromny wpływ na sztukę.

Przed wystawą mała lekcja historii

Zanim wybierzecie się do Paryża przypomnijcie sobie dzieje słynnego „Chanel No. 5”. Opowieść o uznanym zapachu prowadzi przez Paryż, Wenecję i Rosję, a jej bohaterami są Pablo Picasso, Jean Cocteau, Igor Strawinski oraz Guillaume Apollinaire – przyjaciele projektantki. Obok rozpoznawalnej na całym świecie torebki 2.55  perfumy z cyfrą 5 na flakonie są najsłynniejszymi symbolami domu mody Mademoiselle Chanel.

Sam zapach powstał w 1921 roku. Początkowo miał charakter prezentu świątecznego rozdawanego klientkom. Sam sposób wybrania nazwy „Chanel No. 5” nie jest jednoznaczny. Według jednej legendy perfumiarz Ernest Beaux zaproponował projektantce kilka próbek ponumerowanych od 1 do 5 i od 20 do 24, Chanel zachwycił szczególnie zapach „no. 5” – stąd jego nazwa. Inna opowieść utwierdza nas w przekonaniu, że Chanel zauroczona zapachem zaproponowanym przez Beauxa wybrała dla niego nazwę „piątkę”  uważając, że ta cyfra przynosi jej szczęście.

Czym szczególnym wyróżniał się „Chanel No. 5” w ówczesnych czasach?

Po pierwsze, kompozycją. Woń składała się z wielu kwiatów, a nie jednego, jak podpowiadał zwyczaj tamtej epoki. Kompozycję tworzyło bowiem około 80 składników takich jak irys, ylang ylang, wetiweria, jaśmin, róża stulistna, olejek sandałowy, wanilia oraz ambra. Od 1921 roku, kwiaty używane do stworzenia perfum Mademoiselle Chanel pochodzą z tego samego regionu, czyli Grasse w Alpach. Do dziś dostęp do receptury zapachu mają nieliczni.

Po drugie, intrygującą nazwą. W latach dwudziestych wszystkie perfumy miały bardzo poetyckie nazwy, które odwoływały się do świata snów i marzeń. Stąd „No. 5” łamiący tą zasadę nie mógł umknąć uwadze klientek.

Fascynowały kiedyś, fascynują i dziś

„Chanel No. 5” szybko podbiły serca Francuzów, potem, podczas II wojny światowej dotarły do Ameryki. Obserwując stare fotografię  paryskiego butiku Chanel na ulicy Cambon widzimy ogromne kolejki mężczyzn w mundurach. Jak można sobie to tłumaczyć? Otóż w 1944, po wyzwoleniu Paryża, żaden amerykański żołnierz nie chciał opuścić starego kontynentu bez flakonika „No. 5” w prezencie dla ukochanej.

W kultowym zapachu zakochały się takie gwiazdy jak  Audrey Tautou, Catherine Deneuve czy Nicole Kidman. Słynne stało się też stwierdzenie samej Marilyn Monroe, która przyznała się, że  krople perfum sygnowane przez Coco Chanel, to jedyna rzecz, którą ma na sobie w łóżku.

Źródło: PAP Life