Do góry

Lifting szyty na miarę potrzeb

„Nićmi szyte” innowacje w przeciwdziałaniu procesom starzenia znane były już w czasach starożytnych królowych. Jak podają naukowcy, sekretem piękna Kleopatry czy Nefretete były znalezione w ich ciele drobiny złota, które rozpościerając się w tkankach niczym pajęczyna, stanowiły rusztowanie dla tkanek miękkich.

Na kanwie metod odmładzających stosowanych przez legendarne królowe pojawiły się tzw. złote nici. Najnowocześniejszymi technikami alternatywnymi dla złotych nici stały się nitki syntetyczne implantowane do skóry. Co kilka miesięcy powstają udoskonalone warianty nici. Okazuje się, że polscy specjaliści doskonale potrafią się nimi posługiwać. Jak to się dzieje, że podczas jednej wizyty w gabinecie jesteśmy w stanie osiągnąć efekty porównywalne z metodami chirurgicznymi? Poczytajmy!

Liftingujący ścieg

Obecnie w medycynie estetycznej stosuje się różne typy nici liftingujących m.in. FIRST LIFT, HAPPY LIFT, HILO LIFT, APTOS czy SHILOUETE. Wśród systemu nici HILO LIFT dostępne są nici pojedyncze – MONO, podwójne – TWIN, skręcone – SCREW, podwójnie skręcone – DS i nowość w medycynie estetcznej nici haczykowe PDO.

System nici PDO posiada medyczny certyfikat bezpieczeństwa CE i jest dopuszczony do stosowania u ludzi na terenie Unii Europejskiej. Materiał z którego nitki są zbudowane (polidioksanon) jest silnym włóknem syntetycznym, w pełni bioabsorbowalnym, który spełnia wszelkie wymogi farmakopealne względem nici chirurgicznych. Jest znany i stosowany od dawna w medycynie, głównie w szwach skórnych i podskórnych w chirurgii plastycznej, gastroenterologii, urologii, ginekologii oraz okulistyce.

Lifting z wykorzystaniem syntetycznych nici chirurgicznych PDO polega na umieszczeniu ich w odpowiedniej części skóry twarzy, szyi, dekoltu, biustu czy ramion. Stosuje się je też w obrębie brzucha, pośladków i nóg, a nawet łokci i kolan. Do wprowadzenia nici w określoną okolicę służy cienka igła, do której przytwierdzona jest nić. Jednorazowo zakłada się od kilku do kilkudziesięciu igieł. Igły się wyjmuje, nitki zostają. Zanim ulegną biodegradacji mają do spełnienia szereg zadań mających na celu poprawę jędrności i elastyczności skóry. Jest to przede wszystkim efekt napięcia skóry i jej ujędrnienia poprzez pobudzenie procesu kolagenezy czyli produkcji włókien białkowych odpowiedzialnych za stelaż podtrzymujący owal twarzy. Według badań in vivo stwierdzono też stymulację produkcji naturalnego kwasu hialuronowego w skórze, który jest głównym czynnikiem nawilżającym powłoki ciała. 

Przyszywane zalety

W odróżnieniu od metod chirurgicznych, nieoperacyjny lifting nićmi PDO jest procedurą znacznie mniej inwazyjną i bardziej komfortową dla pacjenta. Praktycy metody podkreślają, że zabieg nie wyklucza z codziennej aktywności. Dedykowany jest osobom między 30 a 65 rokiem życia. 

Dla osób młodych wprowadzenie nici do skóry może być alternatywą dla botoxu. Rezultatem zabiegu jest ujędrnienie skóry i naturalny efekt wygładzenia zmarszczek. Dzieje się tak dlatego, że nitki osłabiają delikatnie skurcze mięśni nie blokując całkowicie przewodnictwa, co zapobiega utrwalaniu się zmarszczek  mimicznych. W tej grupie wykorzystywane są częściej nici gładkie.

Preferowaną grupą odbiorców zabiegu z użyciem nici haczykowych są osoby dojrzałe z dość grubą, „gęstą” skórą. W ich przypadku to alternatywa dla liftingu. Zabieg napina skórę i wyraźnie poprawia owal twarzy. Jest to widoczne nie tylko gołym okiem. Pozytywne zmiany zauważyć można w badaniu USG i po zabiegu biopsji. 

Nitki rozpuszczają się po kilku lub kilkunastu  miesiącach, ale efekt zabiegu utrzymuje się nawet do 2 lat w zależności od metody. Cena zabiegu wacha się od 1-6 tyś złotych i jest uzależniona od ilości zużytych nici.  Za „lifting spod igły” zapłacić musimy więcej niż za botox czy popularne wypełniacze, ale mniejszy koszt poniesiemy w porównaniu z zabiegami chirurgii plastycznej czy serii zabiegów laserowych i RF. 

Wykrój gotów do szycia

Zanim zacznie działać miejscowe znieczulenie, a lekarz zdąży zmywalnym pisakiem pokryć okolicę zabiegową wzorem do złudzenia przypominającym wykrój krawiecki, warto pomyśleć o przeciwdziałaniu ewentualnym powikłaniom. Na tydzień przed planowanym zabiegiem zaleca się przyjmować witaminę K lub chociażby suplementy wzmacniające naczynka dostępne na rynku. Unikać należy leków rozrzedzających krew, w tym także aspiryny. Dla pacjentów medycyny estetycznej z epizodami opryszczki wskazaniem będzie profilaktyczna terapia heviranem.

Po wyjściu spod igły

Sam zabieg nie jest bolesny, ale kiedy maść znieczulająca przestanie działać, może towarzyszyć kilkugodzinne pieczenie i mrowienie skóry tak, jakby była podrażniona. Może pojawić się też obrzęk. Drugiego dnia uszkodzone naczynka mogą objawić się w postaci siniaków i utrzymywać przez kilka dni. 

Po zabiegu nitki muszą ustabilizować się w skórze, dlatego też przez pierwszych kilka dni warto spać na wznak i ograniczyć mimikę twarzy. Tuż po zabiegu przeciwwskazane będą masaże okolicy poddawanej zabiegowi i intensywne ćwiczenia fizyczne. Nici wprowadzone do skóry „nie lubią” podgrzewania tkanek, które mogłoby przyspieszyć ich rozpuszczanie a nawet je uszkodzić. Z tego też względu po liftingu nićmi nie wykonuje się zabiegów laserowych ani z użyciem fal radiowych. 

Tańcowała igła z nitką

Holistyczne podejście do dbałości o piękno ludzkiego ciała każe Nam zastanowić się nad wspomaganiem rezultatów osiągniętych dzięki technologii nici.  Nie od dziś wiadomo bowiem, że najlepsze efekty w odmładzaniu skóry przynoszą tzw. zabiegi łączone. Dla optymalnych wyników w kreowaniu piękna nici liftingujące warto połączyć z zastosowaniem wypełniacza na bazie kwasu hialuronowego, mezoterapią koktajlami odżywczymi czy też podażą bogatopłytkowego osocza. Specjaliści łączą też nową metodę odmładzania z peelingami chemicznymi.