Z OSTATNIEJ CHWILI!
23 Apr, 2019
Warsaw
19 ° C
Do góry

Maseczka z ptasich odchodów

Co my byśmy zrobili bez tych Japończyków? Nuda do kwadratu, szczególnie jeśli chodzi o maseczki – same ogórki, miód, mleko, drożdże. A tu proszę – cudowna maska z ptasich odchodów i jest ciekawie!

Okazuje się, że wiele Japonek okłada się właśnie taką mazią, aby uzyskać promienną skórę. Dla tych, którzy zdążyli się już skrzywić mamy pocieszenie – odchody nie pochodzą z byle gołębia, czy domowej kaczki. Źródłem upiększającego guana (bo w kosmetyce wypada użyć bardziej eleganckiego słowa) są delikatne i piękne słowiki.

Dla samych Japonek nie jest to żadna nowość, gdyż specyfik znany jest im już od siedemnastego wieku, gdy zaczęli go używać aktorzy oraz geishe. Odkryli oni bowiem, że to, co słowikom już niepotrzebne wspaniale usuwa makijaż i delikatnie złuszcza skórę, jednocześnie rozświetlając ją perłowym blaskiem.

Jednak ten sekret dopiero teraz odkrywają mieszkanki Stanów Zjednoczonych. Trend na niekonwencjonalną maseczkę zapoczątkowała Amerykanka japońskiego pochodzenia Shizuka Bernstein, właścicielka salonu piękności w Nowym Jorku, a zabieg szybko rozprzestrzenił się na inne centra urody w całym kraju.

Przebieg zabiegu

Na początku specjalista dokładnie oczyszcza twarz klienta, a całe ciało przykrywa specjalną płachtą. Następnie zamyka się go w małym pomieszczeniu przypominającym klatkę gdzie wpuszcza się 20-30 słowików, które przez 50 minut latają nad głową klienta, zrzucając zbędny balast co kilka minut. Serio? Nie! Absolutnie nie! To taki żarcik – w rzeczywistości nie jest aż tak ekstremalnie.

Chociaż sam składnik jest nowością, to jednak nałożenie maseczki przebiega w sposób jak najbardziej tradycyjny. Po dokładnym oczyszczeniu, twarz ogrzewa się parą wodną w celu otwarcia porów skóry. Następnie specjalista miesza guano (sprzedawane salonom w postaci proszku) z wodą oraz ziarnami ryżu i nakłada mieszankę pędzelkiem na twarz klienta.

Czy maseczka ma jakiś zapach? Ci, którzy próbowali twierdzą, że można wyczuć co najwyżej prażony ryż, ale nic poza tym, w związku z czym zabieg nie jest nieprzyjemny. Miksturę zmywa się już po 5 minutach, po czym twarz owija się ciepłym ręcznikiem nasączonym zapachowymi olejkami. Śmiałkowie twierdzą, iż zabieg odmładza i wygładza skórę, podobnie jak wiele peelingów, jednak bez jej podrażnienia czy zaczerwienienia.

Przez dziób do spa

Pozostaje jeszcze odpowiedzieć na pytanie – skąd pochodzą odchody? Niby to oczywiste… ale jednak nie do końca. Guano, które dociera do salonów spa jest specjalnie do tych celów przeznaczone. W Japonii istnieją farmy słowików, gdzie ptaki żywią się najlepszymi ziarnami, tak by odchody miały jak największe właściwości upiększające. Najpierw guano jest zbierane z klatek, a następnie oczyszczane, zazwyczaj za pomocą promieni ultrafioletowych. Następnie, suszy się je za pomocą dehydratora, a na końcu mieli na drobny biały proszek. To właśnie w takiej postaci trafia ono do salonów.

Dlatego nie próbuj tego w domu! Nie oczyszczone ptasie odchody mogą zawierać groźne bakterie, grzyby i inne substancje, które mogą jedynie zaszkodzić. Hodowlę tych ptaków zalecamy tylko miłośnikom tego, co wydobywa się z tego „ładniejszego” końca słowików czyli śpiewu oraz dla walorów wizualnych. Upiększające mikstury pozostawmy specjalistom, którzy właśnie odkryli, że „każdy ptak ma dwa końce”. 

Żródła:

foxnews.com

health.howstuffworks.com

washingtontimes.com