fbpx
21 Lipiec, 2019
Warszawa
26 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

miss1.jpg

Miss kosmetyczek przełamuje stereotypy

{jathumbnail off}Wybory Miss Kosmetyczek przestały być wyłącznie egzotyczną branżową atrakcją. Tegoroczna gala wzbudziła zainteresowanie wielu gwiazd i mediów nie związanych z naszą branżą. Zobaczmy jak całe to zamieszanie postrzega laureatka prestiżowego tytułu. Zapraszam do rozmowy z Panią Magdą Wadowską – sprawdzimy czym, oprócz niewątpliwej urody, nowa miss uwiodła jury.

miss1.jpgMagda Wadowska – Miss Kosmetyczek 2011, absolwentka Prywatnej Policealnej Szkoły Kosmetycznej i studiów podyplomowych w Studium Kosmetologii na Politechnice Łódzkiej. Dawniej wykładowca kosmetologii,  instruktor pracowni kosmetycznej oraz autorka artykułów do prasy branżowej. Obecnie pracuje w gabinecie kosmetycznym Studio Stylle w Aleksandrowie Łódzkim.

Branżowe wybory Miss są przez wielu ludzi traktowane z przymrużeniem oka? Nie bała się Pani wystąpić na scenie?

Może dla niektórych osób branżowe wybory miss wydają się przesadą lub powodem do żartów, ale dla wielu z nas, kobiet, są możliwością spełnienia swoich dziewczęcych marzeń. Firma Clarena, główny organizator wyborów Miss Kosmetyczek, umożliwiła start w konkursie piękności kobietom w różnych kategoriach wiekowych. Był to konkurs, w którym liczyły się również osiągnięcia zawodowe, charakter i ciekawa osobowość. Chodziło o to, żeby pokazać, że my, kosmetyczki, mamy wysoko postawioną poprzeczkę przez naszych klientów. Naszym wyglądem i profesjonalnym podejściem do pracy, powinnyśmy uzmysławiać innym, że warto dbać o siebie i warto oddać się w nasze ręce, bo są efekty naszego działania.

Okazało się, że na scenie czuję się jak w swoim żywiole! Nie miałam tremy i czekałam z niecierpliwością na chwilę, kiedy pojawię się na wybiegu. Pani Ela Barczyńska, choreograf, spędziła z nami wiele godzin ćwicząc układy choreograficzne, więc występy przy muzyce miałyśmy opanowane. Pozostało nam tylko wyjść na scenę i świetnie się bawić.

Jak zrodził się u Pani pomysł wzięcia udziału w konkursie?

Była to decyzja pod wpływem chwili. Każdemu czasami wskazana jest dawka szaleństwa. Zgromadziłam potrzebne dokumenty i zdjęcia, wysłałam je i marzyłam o tym, żeby dostać się do finału. Tak naprawdę nie liczyłam, na to, że zostanę Miss. Już samo miejsce w finale było dla mnie dużym wyróżnieniem.

Jury oceniało nie tylko urodę kandydatek, ale również ich osiągnięcia zawodowe. Jak zaczęła się Pani przygoda z kosmetyką?

Studiowałam administrację, ale jeszcze zanim podjęłam pracę w tym kierunku, wiedziałam, że w tym zawodzie się nie spełnię. Chciałam czegoś więcej… Chciałam, by moja praca była twórcza, ekscytująca, pełna odkryć i emocji…, czyli taka, w którą można włożyć całą swoją duszę. Jak by nie było w pracy spędzamy większą część dnia, więc przekłada się to na spory kawałek życia.

W ten sposób rozpoczęłam edukację w Prywatnej Policealnej Szkole Kosmetycznej. Entuzjazm poparty pracą zaowocował stypendium dr Ireny Eris za najwyższą średnią ocen w szkole.

Rok później nadal uczęszczałam do studium, kształcąc się w specjalizacji pielęgnacja twarzy i ciała. Jednocześnie podjęłam naukę na studiach podyplomowych w Studium Kosmetologii na Politechnice Łódzkiej pod kierownictwem dr inż. Magdaleny Sikory.

W dzień ukończenia studiów, miałam już propozycję pracy w szkole, jako wykładowca kosmetologii i instruktor pracowni kosmetycznej. Zaczęłam też pisać artykuły do czasopism kosmetycznych branżowych.

Obecnie pracuję w gabinecie kosmetycznym Studio Stylle w Aleksandrowie Łódzkim. Praca ta daje mi dużo więcej możliwości doskonalenia moich zdolności.

Czym zajmuje się Pani w swojej pracy zawodowej? W czym czuje się Pani najlepiej?

Wykonuję pełen zakres usług dostępnych w gabinecie, oprócz przedłużania paznokci. Najbardziej jednak lubię wykonywać zabiegi pielęgnacyjne na twarz i ciało, zwłaszcza masaże.

Co uważa Pani za swój największy sukces zawodowy?

Wcześniej rozwój moich uczennic, obecnie uznanie klientek, ich zadowolenie z wykonanych zabiegów oraz oczywiście przyznanie mi tytułu Miss Kosmetyczek 2011

Wróćmy do uroczystości. Galę wręczenia nagród uświetniło swoją obecnością wiele gwiazd. Nie czuła się pani przez to dodatkowo stremowana?

Nie. Jak już wcześniej wspomniałam, w ogóle się nie stresowałam. Cieszyłam się, że będę mogła poznać gwiazdy małego i dużego ekranu, i że będą mnie oceniały tak znane osobistości.

Poznała pani kogoś sławnego? 🙂

Oczywiście!!! Miałam przyjemność rozmawiać z Tomkiem Kammelem oraz z Anią Maruszeczko. Zamieniłam kilka słów z Justyną Steczkowską, Moniką Richardson, z Rozalią Mancewicz (Miss Polonia). Poza tym byłam oceniana przez grono sław, a podczas bankietu, który odbył się po gali pozowałam do zdjęć z wieloma gwiazdami.

Wybory Miss Kosmetyczek przestały być jedynie branżową atrakcją i stały się prawdziwie medialnym wydarzeniem. Kiedy umawiałyśmy się na wywiad czekała Pani na rozmowę w radiu. Nie przeszkadza Pani zamieszanie, które powstało wokół wyborów?

Na razie jestem na etapie, że jeszcze mnie bawi zainteresowanie mediów moją skromną osobą. Od niespełna dwóch tygodni prawie codziennie udzielam wywiadów w telewizji, radio lub gazetom. Nauczyłam się jednak, że należy autoryzować swoje wypowiedzi, ponieważ fantazja reporterów bywa nieograniczona.

Ile trwały przygotowania do gali? Na czym polegały?

Przez cztery dni, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, ćwiczyłyśmy układy choreograficzne z Panią Elą Barczyńską. Podczas przygotowań do gali przymierzałyśmy sukienki koktajlowe Pani Teresy Kopias oraz suknie wieczorowe Violi Śpiechowicz, w których miałyśmy wystąpić w finale. Byłyśmy także na pokazie Moda&Styl w Sheratonie oraz miałyśmy okazję poznać prezes Clareny – Panią Patrycję Popławstką – Kostiuk.

Spotkałyśmy się również na dzień przed finałem, by przypomnieć sobie choreografię, jeszcze w dzień gali, miałyśmy próby w Sheratonie, by wszystko było dopracowane i jasne. Praca, którą włożyłyśmy w występy opłaciła się, pokaz udał się idealnie.

Jaka atmosfera panowała wśród kandydatek? Lekka nutka rywalizacji czy wyłącznie zabawa?

Byłam bardzo mile zaskoczona. Firma Clarena wybrała do finału kobiety, które były nie tylko piękne, ale również na wysokim poziomie, miłe, sympatyczne, inteligentne, wszechstronnie rozwinięte. Ani przez chwilę nie czułam się źle w ich towarzystwie, szybko stałyśmy się koleżankami. Zabawa przede wszystkim 🙂

Jakie były motywacje kosmetyczek uczestniczących w konkursie? Promocja swojej działalności czy raczej kobieca potrzeba poczucia się piękną i docenioną?

Myślę, że koleżanki miały na uwadze oba czynniki.

Wszystkie zdobywczynie tradycyjnego tytułu Miss przez cały rok panowania uświetniają swoją obecnością różne uroczystości. Czy w Miss Kosmetyczek ma jakieś tytularne obowiązki?

Tak, oczywiście. Będę pojawiała się na różnych uroczystościach, zarówno charytatywnych, jak i firmowych oraz branżowych.

Nawet jeżeli nie mam takich obowiązków w umowie, z chęcią będę wspierała wszelkie akcje dobroczynne. W tej chwili trwają rozmowy z WWF, w jaki sposób mogę dodatkowo wspierać ich organizację, także zamierzam wspomagać dzieci autystyczne i z zespołem Downa, z którymi mój mąż prowadzi zajęcia rehabilitacyjne szermierką Go – Now.

Może to tendencyjne, że zamierzam się udzielać w akcjach charytatywnych, ale jest to jakiś sposób by dobrze wykorzystać tytuł.

Jak klientki zareagowały na Pani udział w konkursie i uzyskanie tytułu Miss?

Są ze mnie dumne! Wszystkie mi pogratulowały uzyskania tytułu i dopytują się czy jest organizowany konkurs Miss Świata Kosmetyczek 🙂

A koleżanki z branży? Wspierały czy zazdrościły?

Większość nie wie, że zostałam Miss Kosmetyczek, a jeżeli wiedzą to, nie zdradzają się z tym 🙂 Swoją drogą ja też się nie chwaliłam…
Za to dostałam gratulacje od moich uczennic, które są już obecnie kosmetyczkami.

Czy wygrana w konkursie będzie miała znaczący wpływ na Pani pracę?

Tak. Mam jeszcze większą chęć rozwoju, niż dotychczas. Czuję potrzebę, by jeszcze bardziej się wykwalifikować. Jestem osobą wymagającą, zwłaszcza wobec siebie. Chciałabym godnie reprezentować powierzony mi tytuł.

Czy zauważyła Pani większe zainteresowanie ze strony klientek po uzyskaniu tytułu?

Tak. W ciągu zaledwie kilku dni stałam się jeszcze bardzie wiarygodna. Teraz klientki bez dłuższego nalegania ulegają moim sugestiom co do zmiany wyglądu, chętniej poddają się zabiegom, których wcześniej się obawiały…

Większość z nich oglądało wywiady ze mną w telewizji lub czytały je w prasie. Przyprowadzają rodzinę lub przyjaciół na zabiegi, niektóre panie nawet się ekscytują, że usługę będzie wykonywała sama Miss 🙂

Czasami ktoś kogo wcześniej nie znałam zagląda z salonu fryzjerskiego, by mi pogratulować, bo fryzjerzy się chwalą, że mają miskę 🙂

Jaki będzie Pani zdaniem kierunek rozwoju rynku kosmetycznego w najbliższych latach?

Trudno to przewidzieć! Jest tyle innowacyjnych form w dziedzinie kosmetologii, ale myślę, ze niezależnie od tego ile nowoczesnych technologii i substancji czynnych zostanie wynalezionych, kierunek będzie ten sam, by przy w miarę bezinwazyjnych działaniach, przy użyciu jak najbardziej naturalnych składników i metod opóźnić starzenie skóry.

Także w zabiegach relaksacyjnych fizjoterapeuci i masażyści będą prześcigać się w pomysłach. Były już gorące i zimne kamienie, pałeczki bambusowe, szklane kule, miseczki kokosowe, stemple ziołowe, muszle, ciepłe oleje, mleko, czekolada, miód, olejki aromaterapeutyczne, może teraz czas na masaż perłami?

Dziękuję za rozmowę