fbpx
18 Czerwiec, 2019
Warszawa
18 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Nauka czytania etykiet potrzebna od zaraz

Zdecydowana większość z nas nie rozumie informacji pojawiających się na etykietach produktów spożywczych. Brak świadomości tego co zjadamy może odbić się nam czkawką już za 20 lat.

Bowiem, jak przewidują eksperci, przy utrzymującej się nieświadomości żywieniowej w 2035 otyły będzie co trzeci Polak, a co drugi będzie miał nadciśnienie tętnicze krwi zwiększające ryzyko zawału serca i udaru mózgu. Odsetek chorych na cukrzycę zwiększy się natomiast z 6 do 12 proc.

Nie czytamy, bo nie potrafimy

Okazuje się, że Polacy na zakupach nie zwracają uwagi na wartość energetyczną produktów spożywczych, a jedynie co trzeci z naszych rodaków sprawdza na nich datę ważności. Z czego to wynika? Po pierwsze nie nabyliśmy jeszcze takiego nawyku, a po drugie, w większości nie rozumiemy nawet podstawowych informacji zawartych na etykietach. 

Świadczy o tym chociażby informacja, że 36 proc. konsumentów nie rozróżnia niekorzystnych dla zdrowia tłuszczów nasyconych od tych polecanych przez dietetyków. Natomiast tylko co dziesiąty Polak zwraca uwagę na zawartość soli w spożywanych produktach. Ponadto nie widzimy różnicy pomiędzy stwierdzeniem „substancje dodatkowe”, a błędnie z nimi kojarzonymi „konserwantami”. A przecież prócz substancji konserwujących określenie to obejmuje m.in. wzmacniacze smaku, słodziki, barwniki czy polepszacze.

Kolejnym mitem powielanym przez konsumentów jest to, że dodatki do żywności są substancjami wytworzonymi w sposób sztuczny i jako takie nie są one bezpieczne dla zdrowia. Tymczasem, wiele z substancji dodatkowych stosowanych przez przemysł spożywczy występuje w naturze, np. kwas benzoesowy zawarty jest w malinach, śliwkach czy borówkach – wyjaśnia Alicja Walkiewicz z  Instytutu Żywności i Żywienia.

Korzyści z czytania etykiet

Powinniśmy nauczyć się czytać etykiety dla własnego zdrowia, świadomości żywieniowej i dobrego samopoczucia. Poza tym owa umiejętność wydaje się niezbędna osobom na diecie. Ponieważ odchudzanie zaczyna się już przy sklepowej półce, kiedy dokonujemy wyboru żywności o mniejszej zawartości tłuszczu oraz ilości kalorii. Należy pamiętać również, że nadmierne spożywanie produktów zawierających substancje dodatkowe jest ryzykowne. Należy wybierać żywność jak najmniej przetworzoną i starać się maksymalnie urozmaicać naszą dietę.

Unia w natarciu

Problem etykiet wydaje się na tyle istotny, że zainteresowały się nim organizacje międzynarodowe. Od 2016 roku wartość energetyczna produktów spożywczych będzie musiała być obowiązkowo zamieszczana na wszystkich produktach spożywczych w całej Unii Europejskiej. Ponadto producenci żywności będą musieli umieścić na etykietach wartość energetyczną produktów, ilość tłuszczu, węglowodanów, cukrów, kwasów nasyconych i nienasyconych, białka oraz soli w przeliczeniu na 100 g lub 100 ml produktu. Dodatkowo, zgodnie z rozporządzeniem unijnym należy oznaczać użycie substancji dodatkowych poprzez podanie symbolu E wraz z odpowiednim numerem indentyfikacyjnym.

Cała porcja nie do przeliczenia 

W Unii Europejskiej, inaczej niż w USA, nie jest możliwe podanie wartości energetycznej dla całej porcji sprzedawanego produktu. Dlaczego? Ponieważ żywność wytwarzana w poszczególnych krajach nie jest porównywalna. Kromka tego samego chleba ma inną zwartość składników w zależności od tego gdzie został on wypieczony – we Francji czy w Niemczech – stwierdza Prof. Hanna Kunachowicz z IżiŻ. Dodaje również, że że w Unii nie jest możliwe podanie kraju, gdzie wytwarzane są poszczególnego produkty, ponieważ wykorzystywane są w nich składniki często pochodzą z kilku państw.

Źródło: PAP