fbpx
22 Lipiec, 2019
Warszawa
17 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Outlet Spa, czyli… Jak budować „sukteczny” PR obiektu

Przeglądając dziesiątki stron internetowych zazwyczaj napotykam na kilka stwierdzeń jakie notorycznie się powtarzają. Promocja, rabat, last czy first minute. To zdecydowana droga donikąd, przysłowiowy highway to hell prowadzący na skraj rentowności wyznawców tej outletowej wiary w nic. To jednocześnie droga do zbudowania bardzo konkretnego i niestety mocno zakorzenionego w umysłach Klientów i potencjalnych Klientów wizerunku obiektu.

Jeśli sprzedajesz coś za 30, 50 czy nawet 70% ceny znaczy że absolutnie nie masz pomysłu na budowanie jakiejkolwiek jakości i marki. Chcesz sprzedać i mieć obłożenie. A że w kasie pustka mimo nawału pracy? Niech się martwi Inwestor. Słowo branding (aut – proces budowania marki, marka) jest widocznie dla Ciebie nadal na etapie muru berlińskiego. Wtedy owa Marka miała sens. Dziś mamy Euro, Dolary, Franki, a po Marce niemieckiej niemal nie ma śladu. Podobnie jak po marce Spa w Polsce.

Rozbudowana polityka rabatowa to niestety plaga i w przekonaniu wielu inwestorów i managerów jedyna droga by dotrzeć do Klienta. Nic bardziej błędnego. Dla potrzeb roboczych kilka miesięcy temu stworzyłem pojęcie Outlet Spa. Dla mniej wtajemniczonych wyjaśnię o co chodzi. W owym pojęciu bowiem nie mieści się ani termin PR, ani jakość. W tym pojęciu mieści się w zasadzie jedno – dostajemy realny przekaz od ofertodawcy (Spa), że zasze mamy promocje na terenie owego Spa, czyli outlet, jaki prędzej czy później zaoferuje coś za drobne. Więc po co się schylać po ofertę teraz skoro i tak za kilka chwil, dni straci ona na finansowej wartości a potencjalny Klient mógł będzie pobyć w Spa za cenę obiadu w stołówce Caritas.

I właśnie to jest jednym z największych problemów polskiego rynku Spa. Non stop sprzedawane są nie tylko badziewnej jakości zabiegi, rytuały,ale przede wszystkim za cenę stanowiącą promil tej jakości.

Wielu w Polsce zapomniało, że Spa jest segmentem usług ekskluzywnych! Czy zatem procentowe ścinki cen są na miejscu? Absolutnie nie! Czy kupiłbyś wypasionego Jaguara za procent jego wartości? Czy naprawdę aż tak licho stoi świadomość lanserów w naszym kraju? Przypomina mi się sytuacja, gdy kilkanaście lat temu „biznesmeni” ubrani w kilogramy biżuterii z tombaku świecili przed kantorami i w knajpkach nocnych. Rynek dziś na siłę stara się nadal budować taki wizerunek obiektów i Klienta – człowieka z Tombaku w nijakim obiekcie. Dość tego. Mówię realnie dość.

Jeśli Inwestorze, managerze nie masz pomysłu na autorskie kanały dystrybucji a tym samym na zwiększenie sprzedaży i  zaistnienie na rynku ekskluzywnych usług jako prawdziwe Spa to odpuść i zrób miejsce kreatywnym. Prawda jest taka, że brak standaryzacji doprowadza do sytuacji w jakiej obserwujemy, że mały gabinecik masowo produkujący tipsiary i galerianki, z zapleczem w postaci masażysty/tki na telefon może nazwać się Spa. I znów nasuwa się na usta porównanie sprzed lat – zamiast markowych Martensów nosić nam każą Relax-y PRLowskie.

Mam nadzieję, że porównania są wymowne i zrozumiałe. Jest jeszcze jeden wspólny mianownik ze wspominanymi czasami. Dziś aplikujący, potencjalny manager Spa nadal wyznaje zasadę Czy się soi, czy się leży kilka tysi się należy… Nie moi drodzy, nie tak tak to działa. Dziś na luksusy trzeba zarobić.

Wszystkie te czynniki ściągają branżę do rynsztoka. Posiadamy masę obiektów Day Spa i wiele resortów, Spa hotelowych, destination które notorycznie informują nas o ofertach rabatowych. Smutne, że włodarze tych miejsc pozwalają na takie postępowanie marketingowców czy managerów. Wszyscy wyraźnie zapomnieli co zanczy Spa. To część ekskulywnego segmentu usług, która siłą rzeczy nie jest dobrem dla każdego.

Outlety wmawiają także Kientowi, że to nadal ta sama jakość, jaka kilka chwil temu kosztowała 500 zł a dziś jest za 200. To niedpouszczalna plątanina w pajęczynie marketingu i sprzedaży, w jakiej wyraźnie niewielu się precyzyjnie odnalazło. Większość idzie za głosem ogółu.

Jesteś jakiś, jesteś tożsamy z rynkiem ekskluzywnym to zatrudnij kogoś kto tak samo będzie to promował. Autorska oferta jest kluczem do pozyskania wiernej grupy Klientów.

Szczerze współczuje też ludziom którzy niby w imię szerzenia jakości i budowania Public Relations swoje pokłady energii pakują w Grupon i tym podobne twory, na których zarabiają tylko one same a na pewno nie obiekty. Tu po raz kolejny za 30% wartości otrzymujemy informację o ofercie „Spa”. Ale pytam raz jeszcze – widział ktoś Rollls Royc’a za 30% ceny?   Nie bo to nierealne.

Zejdźcie moi mili na ziemię. Jeśli nie masz pomysłu na promocję obiektu to odejdź z zajmowanego stanowiska i nie siej ziarna na nijaką glebę. To objaw słabości i braku pomysłu, a Outlet dzieckiem fatalnego managera oraz podległego mu z przyczyn niewiadomych Inwestora.

Spa to jakość a nie secound hand.

Adam Puda – doświadczony doradca, audytor, szkoleniowiec branży Spa