Z OSTATNIEJ CHWILI!
25 Apr, 2019
Warsaw
16 ° C
Do góry

Płeć brzydka pięknieje…

Pomału, opornie ale jednak…! Coraz więcej mężczyzn odwiedza gabinety kosmetyczne i SPA. Współczesny mężczyzna nie może już ignorować potrzeb swojego ciała. Do niedawna uważano niedbanie o siebie za męskie. Teraz mężczyźni zdają się wreszcie być skłonni przyznać sobie prawo do pielęgnacji i rozpieszczania swojego ciała. A branża SPA & wellness tworzy i rozbudowuje kartę zabiegów, by sprostać potrzebom męskiej skóry. Powoli do lamusa odchodzi macho a jego miejsce zajmuje mężczyzna metrosekualny.

Męska skóra

Różnice w budowie skóry mężczyzn i kobiet wynikają m.in. z działania hormonów. Skóra panów jest grubsza o 25%, a więc jest bardziej wytrzymała niż skóra kobieca, ale z czasem dużo szybciej traci na grubości. Naskórek mężczyzny jest 15 do 24% odporniejszy, gdyż posiada większą liczbę pokładów komórek w warstwie rogowej. W związku z tym jest ona mniej wrażliwa na dotyk, temperaturę i ból. Struktura skóry męskiej i kobiecej jest odmienna. Skóra mężczyzn jest bogatsza w włókna kolagenu i elastyny, a więc jest bardziej jędrna i elastyczna niż skóra kobiet. Ma więcej włókien sprężystych i większą ilość włókien gładkich. Zaś tkanka podskórna ściśle spaja się ze skórą właściwą.

W skórze mężczyzny znajduje się większa ilość mieszków włosowych, jest silniej ukrwiona, za to ma mniej tłuszczowej tkanki podskórnej, mocniejsza jest tkanka łączna. pH skóry męskiej jest bardziej kwaśne, od 4,5 do 5. Za sprawą hormonów, które zwiększają produkcję sebum, skóra mężczyzn jest bardziej tłusta niż skóra kobiet. Proces starzenia u panów rozpoczyna się później, ale przebiega znacznie szybciej, a co za tym idzie, pojawia się dużo zmarszczek i są głębsze. Do 30-tego roku życia skóra męska zachowuje jędrność, po czym następuje gwałtowny spadek sprężystości. Proces ten stabilizuje się w wieku mniej więcej lat 50-ciu.

Pielęgnacja ciała według mężczyzny

Być może  fakt ten wynika z psychologii, a może jego podłoże tkwi gdzie indziej, ale powszechnie wiadomo, że mężczyźni inaczej podchodzą do kwestii dbałości o siebie. Statystyczny przedstawiciel „płci brzydkiej” poświęca około 10 minut dziennie na zabiegi pielęgnacyjne (nie mylić z higieną!) i rzadko stosuje produkty ochronne. Może jest to kwestia społecznego przyzwolenia, nie od dziś bowiem wiadomo, iż mężczyźnie wybacza się to, co kobiecie nie uchodzi. Od kosmetyków mężczyzna oczekuje zatem łatwości w użyciu, skuteczności i szybkiego efektu.

Stereotypy i mity

Czy dbałość o siebie jest niemęska? Na pewno widzimy mężczyznę poprzez pryzmat przypisywanej mu roli społecznej: głowy rodziny, jej żywiciela i obrońcy. Mężczyzna kojarzy się z takimi cechami jak: niezależny, aktywny, kompetentny, dominujący, agresywny, praktycznie myślący, opanowany, kierujący się, nie emocjami, a rozumem. Takie uproszczone myślenie ma istotny wpływ na męskie postrzeganie siebie, jako spełniających te kryteria. Kończy się to w efekcie całkowitym odrzuceniem cech kobiecych. Z drugiej strony, mit, że tylko zniewieściali mężczyźni dbają o siebie, zaczyna upadać.

Przyczyniają się do tego sami panowie, którzy coraz częściej stają się klientami gabinetów kosmetycznych.  

Trochę historii

Wiemy, że kobiety nieomal od początku świata upiększały swoje ciało i poprawiały urodę. Ale co z mężczyznami?

W starożytnym Egipcie zarówno kobiety, jak i mężczyźni używali mazideł z olejów i wosków do ochrony przed słońcem. Makijaż oczu również zapobiegał stanom zapalnym wywoływanym przez kurz, słońce i owady. Podobnie starożytni Grecy i Rzymianie znaczną uwagę przywiązywali do pielęgnacji ciała. Ponadto, Rzymianie bardzo rozwinęli kulturę kąpieli poprzez łaźnie publiczne. W termach rzymskich znajdowały się: baseny z zimną, ciepłą i gorącą wodą, łaźnie parowe, sale masażu i wypoczynku.

Jeśli chodzi o czasy późniejsze, powszechnie znany jest średniowieczny upadek higieny u płci obu. Niestety. A potem różnie bywało. Jednakże nie przeszkodziło to w rozwoju kosmetyki. Z tą różnicą, że to przede wszystkim dla kobiet tworzono coraz nowe i lepsze produkty oraz usługi, a mężczyznę pozostawiono gdzieś na marginesie tej dziedziny życia. Dopiero około wieku XX obserwujemy, że coś zaczyna się zmieniać. W ostatnich dziesięcioleciach powstawały kosmetyki dla mężczyzn, z czasem całe serie produktów. W ich reklamę angażowani są najczęściej popularni aktorzy lub sportowcy. Tych ostatnich każdy mężczyzna doskonale rozpoznaje.

Firmy kosmetyczne i koncerny farmaceutyczne wychodzą naprzeciw współczesnemu mężczyźnie. Gabinety kosmetyczne i SPA tworzą odpowiednie usługi. Pozostaje pytanie – gdzie tkwi problem? Dlaczego wciąż dość trudno przekonać do nich mężczyzn?

Podejrzane zachowanie

Z praktyki osób pracujących w gabinetach kosmetycznych i ośrodkach SPA, wynika, że mężczyźni się boją. Najbardziej chyba tego, że ktoś uzna ich za niemęskich. Owszem, bywa że panowie przychodzą na drobne zabiegi kosmetyczne np. na manicure czy pedicure, czasem nawet chętnie. Ale na inne zabiegi już niekoniecznie. Nie chcą być postrzegani jako zniewieściali. Inaczej wygląda to w kręgach, gdzie mężczyzna musi być po prostu zadbany, a więc u biznesmenów, aktorów, prezenterów, polityków, menadżerów, handlowców. Jednym słowem, wszędzie tam, gdzie mężczyzna coś sobą reprezentuje i wymaga tego jego zawód. Tu jest usprawiedliwiony przed sobą.
Inną kwestią jest niechęć panów do dotyku. Męskiego dotyku. Chodzi tu głównie o masaże. I to przeważnie tej heteroseksualnej części osobników.

Problem przedstawia się następująco: wielu mężczyzn wyznaje, że nie byłoby w stanie zrelaksować się, gdyby masował go inny mężczyzna. Czuliby się po prostu niezręcznie. Jeśli masaż relaksujący, to tylko pod dłońmi masażystki. Mężczyznom, chyba bardziej niż kobietom, towarzyszy strach poddania ich orientacji seksualnej w wątpliwość. Dla niektórych mężczyzn pewnie w ogóle taka przeszkoda nie istnieje. Ale już z masażami leczniczymi jest inaczej. Czasem mężczyźni nawet wolą oddać się w dłonie fizjoterapeuty niż fizjoterapeutki. 

Generalnie mężczyźni nie wiedzą, na czym polegają zabiegi pielęgnacyjne i masaże. Zdarza się nawet, że oczekują w gabinecie masażu usług seksualnych. Nie mają pojęcia, czego mogą się spodziewać, a to budzi w nich lęk. Również przed bólem.

Przychodzi mężczyzna do gabinetu kosmetycznego…

Jak tam trafił? Sposobów jest kilka. Najczęściej mężczyźni odwiedzają gabinet za namową swoich partnerek lub dostają w prezencie określony zabieg. Czasem jest to prezent od firmy.

Coraz częściej branżowe pisma dla panów rekomendują gabinety kosmetyczne i ich usługi. Na masaże mężczyźni przychodzą często po zaleceniu lekarza lub gdy coś im zaczyna dolegać. 

Jak donosi czasopismo kosmetyczne Cabines (nr 44/2011) masażystki nie chcą masować mężczyzn. Należy przypuszczać, że polskie i francuskie (ponieważ jest to czasopismo francuskie) masażystki mają zbliżone doświadczenia, jeśli chodzi o męską klientelę. Nikt jeszcze nie przeprowadził badań na światową skalę. Głównym problemem okazuje się dwuznaczność męskich oczekiwań względem masujących pań. Kobiety obawiają się tego typu sytuacji.

Niejednokrotnie mężczyzn masuje się trudniej niż kobiety. Przyczyną tego jest kila czynników: mężczyźni są bardziej umięśnieni i mają mocniejsze mięśnie, grubszą skórę i bardziej owłosioną. Ten ostatni problem można rozwiązać, stosując więcej oliwki lub innego preparatu do masażu. Pozwoli to uniknąć podrażnień i bólu.

Efekt musi być widoczny!

Dla mężczyzn należy starannie dobierać rodzaj masażu, uwzględniając ich potrzeby. W przeciwnym wypadku mogą uznać, że masaż nie przyniósł im oczekiwanych korzyści. Panowie zazwyczaj wolą mocniejszy masaż i jest to związane z ich umięśnieniem. Siła nacisku jest w masażu męskim decydująca. Zatem odpowiednie dla nich będą techniki mocniejsze np. masaż szwedzki, czy głęboko tkankowy lub sportowy szczególnie dla osób, które aktywnie uprawiają sport. Z drugiej strony istnieje szereg masaży relaksacyjnych wpływających zarówno na ciało jak i umysł. Trzeba tylko sprawić, by mężczyźni docenili ich wartość. Poza tym, dlaczego by go nie połączyć masażu z innymi zabiegami typu peeling lub różnego rodzaju maskami na ciało? Widoczny efekt gwarantowany!

Nie ma nic złego w zadbanym mężczyźnie. Przyjemnie jest mieć takiego u boku. Pod warunkiem, że nie wydaje na kosmetyki więcej niż my, kobiety. Gdyby jednak miało się to kiedyś zmienić…No cóż. Świat jest pełen możliwości…