fbpx
Z OSTATNIEJ CHWILI!
22 Październik, 2019
Warszawa
17 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Staż nie gwarantuje pracy

Gwarancja otrzymania zatrudnienia po zakończeniu stażu to fikcja, zamiast spodziewać się dobrych warunków, raczej przygotuj się na umowę o dzieło lub niepełny etat. Wiedz również, że zyskać możesz niewiele, a stracić dużo. Co na przykład? Prawo do bezpłatnej opieki medycznej.

Choć nazywane szansą, w rzeczywistości stanowią pułapkę dla młodych pracowników – mowa tu o bezpłatnych stażach. Podobno te oferowane przez urzędy pracy postrzegane są jako skuteczne i stabilne. Dlaczego? Ponieważ są płatne i najczęściej z gwarancją zatrudnienia, ale rzeczywistość wskazuje na coś zupełnie innego.

Najczęściej scenariusz wygląda tak. Młoda osoba odbywa staż na który została skierowana przez urząd pracy, po odpowiednim okresie dostaje obiecany angaż, ale na bardzo niekorzystnych warunkach. Na przykład umowy-zlecenia na 3 miesiące w wymiarze 8 dni miesięcznie. Cel urzędu został osiągnięty – kolejny bezrobotny wykreślony z rejestru, ale jakim kosztem? Umowy śmieciowej i mizernej części etatu.

Co na to prawo?

Warto wiedzieć, że przepisy nie przewidują wymogu zaoferowania przez pracodawcę zatrudnienia bezrobotnego po okresie odbycia stażu, jednak często jest ono wymagane przez urząd pracy. Kwestie te regulują rozporządzenie ministra pracy w sprawie szczegółowych warunków odbywania stażu przez bezrobotnych (Dz.U. z 2009 r. nr 142, poz. 1160) oraz ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 674 z późn. zm.). Poza tym taka gwarancja pojawia się w umowach zawieranych z pracodawcami czy w warunkach przedstawianych uczestnikowi stażu.

Jak twierdzi Cezary Gawroński, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy (PUP) w Łowiczu. – W przypadku większości staży chcemy, by pracodawca gwarantował zatrudnienie, a jeśli nie spełnia tego warunku, nie jest brany pod uwagę. Nie wymaga tego ustawa, ale robi to Ministerstwo Pracy, które oczekuje osiągnięcia określonej efektywności zatrudnieniowej.

Aczkolwiek wspomniane przepisy nie gwarantują żadnego standardu co do rodzaju i wymiaru pracy, którą stażysta otrzyma po odbytym stażu. Stąd te nieporozumienia, kiedy to praktykanci zamiast na umowę o pracę zatrudniani są na umowę-zlecenie lub umowę o dzieło na bardzo niekorzystnych zasadach.

Pracodawcy zamierzający przyjąć bezrobotnych na staż we wnioskach określają, czy przewidują zatrudnienie po jego zakończeniu. Jeśli zadeklarują taką gotowość, to oczywiście urząd chętniej nawiąże z nimi współpracę. W takim przypadku pod uwagę brana jest każda podstawa wykonywania pracy, w tym także umowa-zlecenie i o dzieło – twierdzi Sylwia Wyroba, kierownik działu rozliczeń aktywnych form w PUP w Bielsku-Białej.

Zyskać a jednak stracić

Formą zatrudnienia na jaka liczyć mogą młodzi ludzie po stażu jest najczęściej umowa o dzieło. Zanim powiemy „tak” najpierw przeanalizujmy co możemy stracić, a trochę tego jest. Praca tylko kilka dni w miesiącu znaczy, że tracimy status bezrobotnego, który uprawnia do bezpłatnej opieki medycznej. Stąd bardziej opłacalna jest rezygnacja z takiej pracy i powrót do urzędowej ewidencji z gwarancją odzyskania prawa do bezpłatnych świadczeń. Ale wbrew pozorom to nie takie proste.

Najlepiej wytłumaczył to Przemysław Stefański, dyrektor PUP w Inowrocławiu – Jeżeli taka osoba przerwie z własnej winy pracę po zakończonym stażu, to jest traktowana tak jak osoba wykreślona z rejestru, która z nieuzasadnionych powodów odmówiła przyjęcia oferty. Nie może być ponownie zarejestrowana przez okres 4 miesięcy.

Ta sytuacja niewątpliwie jest niekorzystna dla bezrobotnych i należałoby postulować zmianę zasad zatrudniania po stażach – uważa więc ekspert od rynku pracy, prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Zmiany, zmiany

Jaki pomysł, by rozwiązać patową sytuację na polski rząd? Staż w postaci bonu. To nowa forma, która przez ekspertów nazywana jest teoretycznie dobrą. Na czym polega? Bezrobotny znajdzie firmę zainteresowaną przyjęciem go na staż, a urząd zapłaci jej za 6 miesięcy stażu i taki sam okres zatrudnienia po nim. Ponownie, nie do końca wszystko jest jasne, bowiem nie przewidziano na jakiej podstawie miałoby nastąpić to ostatnie.

Ewelina Pietrzak, ekspert z Konfederacji Lewiatan twierdzi – Okres 12 miesięcy, kiedy firma musi utrzymywać u siebie pracownika, który może się przecież nie sprawdzić, jest zbyt długi. To zniechęci większość firm do przyjmowania na takie staże.

Co wy na to? Decydować się na staże czy nie? Młodzi, niedoświadczeni kosmetolodzy muszą w końcu zdobyć pierwsze szlify w zawodzie, ale czy jednocześnie warunki powinny być tak niekorzystne? Czekamy na opinię byłych i obecnych stażystów oraz właścicieli gabinetów, którzy stawiają na tą formę zatrudnienia.

Źródło: gazetaprawna.pl