Do góry

Szkolenia przez internet – warto?

Coraz częściej w przeróżnych aspektach naszego życia, dostrzegamy pewną prawidłowość: maszyna zastępuje człowieka i tradycyjne relacje międzyludzkie. Pracować można zdalnie, zakupy zamówić można przez Internet. Popularna, częściej, staje się także nauka na odległość, taka wirtualna. Zwyczaj ten usiłuje mocno zakorzenić się także w branży kosmetologicznej.

Moda na kursy korespondencyjne przychodzi do nas powoli z Zachodu. We Francji kosmetyczne kursy korespondencyjne podobno są już normą, a nawet chętniej wybieraną alternatywną formą nauki. Skoro popularność takich kursów rośnie, może warto przyjrzeć się zjawisku bliżej? Jak w Polsce zapatrujemy się na kształcenie się na odległość? Jak sprawa wygląda okiem profesjonalistów?

Zdaniem specjalistów, trzeba wyraźnie odróżnić traktowanie kursów korespondencyjnych jako formę nauki zawodu od podstaw od uważania ich za swego rodzaju szkolenia uzupełniające. Dość oczywistym jest, że dla laika, rzeczą niemal niewykonalną będzie przygotowanie się do wykonywania zawodu osoby na co dzień wykorzystującej zdolności manualne, w sposób całkowicie wirtualny. Niezależnie od tego, o jakiej specjalizacji mówimy, w skutecznej nauce profesji kosmetyczki, wizażystki, stylistki paznokci, potrzebna jest druga osoba, która poinstruuje nas, jakich błędów uniknąć i jak należy się w danej sytuacji zachować.

Praktykujące kosmetyczki mówią jednoznacznie: kursy korespondencyjne to dodatek, idealny jako sposób samodoskonalenia się, wzbogacania posiadanych już umiejętności. Na forum kosmetyczki.net, jedna z kosmetyczek będąca użytkowniczką korespondencyjnego kursu wizażu, zaznacza:

Zapisałam się na ten kurs. Całkiem fajny, jeśli się wie, o co w tym wszystkim chodzi. Traktuję go jako takie notatki, do których zawsze można wrócić. Ale nie sądzę, aby osoba „zielona” mogła się nauczyć porządnie wizażu z takiego kursu. Nie ma żadnej praktyki, tyle co sobie sama w domu poćwiczysz, ale co z tego? Przecież i tak nie ma kogoś, kto by Ci powiedział czy robisz dobrze, czy źle.

Różnicę pomiędzy zdobywaniem wiedzy, dzięki kursom korespondencyjnym, a traktowaniem ich jako dyplom, często mylnie sugerujący klientkom, że dysponujemy stosowną wiedzą w praktykowanej przez nas specjalizacji, określa inny użytkownik forum, Marco:

Wydaje mi się niedorzecznością uczyć korespondencyjnie wizażu. To tak jakby uczyć się jazdy samochodem korespondencyjnie. Sam zastanawiam się na kształceniem w tym kierunku, ale na pewno nie zdecydowałbym się na korespondencyjne szkolenie. Chyba, że chodzi Ci tylko o zaświadczenie, że jakiś tam kurs skończyłaś. Jeśli chcesz się nauczyć czegokolwiek to na pewno nie tędy droga.

A jak Wy zapatrujecie się na taką formę nauki? Czy ktokolwiek z Was praktykował zdobywanie wiedzy w taki właśnie sposób?