fbpx
16 Czerwiec, 2019
Warszawa
24 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Tanatokosmetyka czyli jak zadbać o urodę po śmierci

Czy są wśród Was tacy, którzy pamiętają film „Moja dziewczyna”, w którym niczego nie spodziewająca się wizażystka grana przez Jamie Lee Curtis przypadkowo stara się o pracę w zakładzie pogrzebowym? Ponad 20 lat temu kiedy kręcono film, wykonywanie takiego zawodu mogło wydawać się dość kuriozalne. Dziś już nikogo nie dziwi. Tanatokosmetyka to zajęcie nie dla każdego, ale na tyle intrygujące, by poświęcić mu chociaż chwilę

Dbanie o urodę leży w ludzkiej naturze, zwłaszcza tej kobiecej. Już w czasach starożytnego Egiptu ogromną wagę przykładano do dobrej prezencji. W tym celu wymyślano dziesiątki zabiegów pozwalających na utrzymanie ciała we właściwej kondycji. Egipcjanie codziennie nacierali swoje ciała olejkami, dbali o piękne fryzury, makijaż traktowali zaś jako wyznacznik wysokiego statusu społecznego. Już w starożytnym Egipcie też zwrócono uwagę na to, że życie człowieka nie kończy się wraz z jego śmiercią. Wierzono, że dusza ludzka trwa tak długo, jak ciało, w którym jest uwięziona. Dlatego sporą uwagę skupiano na tym, by po śmierci zadbać o ciało tak, jak dbało się o nie za życia. Najbogatsi mieszkańcy Egiptu poddawali ciała swoich bliskich zmarłych mumifikacji. Ci biedniejsi, grzebali ciała w gorącym piasku pustyni, by jak najdłużej uchronić je od rozkładu. 

Współcześnie, historia cywilizacji zatacza koło. Choć praktyki starożytnych Egipcjan uważać możemy za prehistorię, to przecież mentalność ludzi nowoczesnych nie różni się tak bardzo.

Okazuje się, że dziś, podobnie jak tysiące lat temu, dla wielu ludzi istotne jest to, jak ich ciała prezentują się zarówno za życia, jak i po śmierci. Dbaniem o wygląd ciał osób zmarłych zajmuje się dziedzina zwana tanatopraksją (z gr. thanatos – śmierć) będąca współczesną metodą balsamowania zwłok. Pokrewną dziedziną jest tanatokosmetyka czyli wizaż pośmiertny

Upiększanie ciał zmarłych współcześnie w większym stopniu wiąże się z komfortem psychicznym rodziny żegnającej bliską osobę. Tanatokosmetyk wykonuje zabiegi związane z wizażem pośmiertnym. Przy użyciu specjalnych preparatów maskuje oznaki śmierci związane na przykład z procesami gnilnymi zachodzącymi w organizmie. Jednym ze specjalnych kosmetyków stosowanych na osobach zmarłych jest formalina. Kosmetyki dla osób zmarłych mają przykryć wszelkie zasinienia, przebarwienia, mikrouszkodzenia skóry. Stanowią bazę dla kosmetyków stosowanych na żywych, dzięki którym uzyskuje się już efekt końcowy. Osoba zmarła po szeregu zabiegów tanatokosmetycznych zyskuje naturalny wygląd. Na życzenie rodziny tanatokosmetyk może także wykonać zabiegi regenerujące czy wygładzające zmarszczki

Tanatokosmetyka jednakże nie pozwala na długotrwałe zachowanie ciała w dobrym stanie. Konserwacją zwłok zajmuje się tanatopraksja czyli balsamowanie zwłok. Tanatopraksja zaczyna się od wprowadzenia do krwiobiegu zmarłego roztworu wodnego formaliny, który pomaga zakonserwować organy wewnętrzne. Roztwór wypełniając żyły osoby zmarłej, cofa plamy opadowe, co przywraca ciału złudzenie życia. Zanim dojdzie do samej kosmetyki, należy dokonać toalety pośmiertnej czyli umycia zwłok i zabezpieczenia naturalnych otworów ciała. Największą wagę przykłada się do okolic narządów intymnych, gdyż to właśnie w tych miejscach najczęściej żerują stada bakterii. 

Jeśli chodzi zaś o zabiegi kosmetyczne, tanatokosmetyk zajmuje się praktycznie wszystkim tym, czym każda kosmetyczka. Jeden z najlepszych tanatopraktyków w kraju, Adam Ragiel pytany przez dziennikarza Wojciecha Harpulę, przyznaje: „Ja mogę zrobić niemal wszystko. To samo co u żywych. Miałem już przeróżne zamówienia. Robię pełny makijaż: maluję oczy, rzęsy, usta, brwi, nakładam podkłady, fluidy, pudry. Maluję paznokcie u rąk i nóg, robię tipsy (…). Pedicure też robię. Jeżeli zmarła ma być ubrana w buty z odsłoniętymi palcami, na wysokim obcasie, to rodzina czasem życzy sobie, żebym wykonał taki zabieg. Ważne są fryzury – myję głowy, prostuję włosy, kręcę loki, dobieram peruki, zdarzało mi się już robić balejaż.

Dla wielu tanatokosmetyków, zawód tanatopraktyka to zajęcie jak każde inne. „Dostaję telefon, że jest ciało, które leży w domu od miesiąca i nikt nie może tam wejść. Ja wchodzę i robię swoje. Nigdy nie miałem odruchów wymiotnych na widok gnijącego ciała, nie przejmuję się zapachem. Nie myślę o tym. Przez moment robi mi się słodko w ustach, ale to tylko chwila (…). Pracuję w branży od 11 lat. Miesięcznie mam ok. 100 ciał. (…)Śmierć to mój zawód i z czasem nawet śmierć może spowszednieć” – przyznaje Ragiel

W Polsce profesjonalnymi szkoleniami  w tym zakresie zajmuje się kilka ośrodków. Ceny szkoleń funeralnych wahają się od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Szkolenie z zakresu kosmetyki pośmiertnej kosztuje ok. 1000 złotych. W programie przewiduje się naukę między innymi z zakresu wizażu pośmiertnego, tanatotoalety, podstaw rekonstrukcji pośmiertnej, chemii pogrzebowej czy przepisów prawnych dotyczących branży funeralnej. Zdecydowanie korzystniej jednak byłoby dla chcących uczestniczyć w szkoleniu, uprzednie ukończenie choćby tradycyjnego kursu wizażu.

Uposażenie tanatokosmetologa również nie należy do najtańszych. Za podstawowy zestaw do kosmetyki pośmiertnej należy zapłacić co najmniej 2000 złotych.

Jedno jest pewne. Zarobki w tej dziedzinie są całkiem satysfakcjonujące, zważywszy na fakt, iż w Polsce w 2008 roku pracowało zaledwie kilkunastu tanatokosmetyków. Za jednorazowy zabieg upiększania można zarobić od 200 do nawet 500 złotych. 

Czy zawód tanatokosmetyka to dobra alternatywa dla każdej kosmetyczki? To chyba zależy od stopnia wytrzymałości osoby, która decyduje się uprawianie takiej właśnie profesji. Ekskluzywność  zawodu tanatoskometyka doskonale świadczy o tym, że jest to profesja dla ludzi o mocnych nerwach. Jednego jednak tanatokosmetyce odmówić nie można: intryguje, jak mało która specjalizacja, nieprawdaż?