Z OSTATNIEJ CHWILI!
25 Apr, 2019
Warsaw
15 ° C
Do góry

W gabinecie jak na spowiedzi

Większość kosmetyczek i kosmetologów zdążyła się już przyzwyczaić się do charakteru swojej profesji. Wiadomo, że kosmetyczki i kosmetolodzy to nie tylko specjaliści w swojej dziedzinie, ale także między innymi powiernicy sekretów. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy opowiadane sekrety są na tyle intymne, że powinniśmy sami chronić się przed tym, żeby kiedykolwiek je usłyszeć? Czy kiedykolwiek dajemy klientce do zrozumienia, że opowiada zbyt obciążające innych szczegóły?

Sprawy intymne są zawsze sprawami delikatnej natury. Całkowicie naturalnym zachowaniem jest dzielenie się swoimi przemyśleniami i swoimi sekretami z partnerem, przyjaciółką czy inną zaufaną osobą. Niektórym jednak takie „dzielenie się” przychodzi ze zdecydowanie większą łatwością. 

Istnieje całe grono osób, które nie mają problemów z uzewnętrznianiem swoich przeżyć przed kompletnie obcą sobie osobą. I niby oporów w takiej sytuacji nie ma żadnych, jest za to jeden warunek: sekret musi pozostać sekretem. Rozrzutne w handlowaniu swoją intymnością osoby bynajmniej nie pragną (w większości przypadków) nadwyrężać reputacji własnej czy dobrego imienia drugiej osoby. Niekiedy jednak zdarza im się zapomnieć, że kosmetyczka lub kosmetolog to nie ksiądz, którego obowiązuje tajemnica spowiedzi czy lekarz zobligowany tajemnicą lekarską. 

Kosmetyczki i kosmetolodzy nie mają właściwie żadnego obowiązku zachowania wstrzemięźliwości w kwestii zasłyszanych opowieści. Dlaczego mimo to klientki wciąż z nieskrywaną chęcią zwierzają się specjalistom? I jak specjaliści powinny zachowywać się w wywołanych znajomością sekretów niekomfortowych sytuacjach?

Mniej znana osoba – mniejsze ryzyko

Nie rzadko zdarza się, że sekrety zakorzenione są tak silnie w  relacjach z bliskimi nam osobami, że jedynym rozwiązaniem na wyładowanie związanego z nimi napięcia, jest rozmowa z kompletnie nie zaangażowaną w nie osobą. Stąd właśnie pojawia się chęć „zrzucenia tego ciężaru” na osobę trzecią. Salon kosmetyczny od zawsze był miejscem, w którym kobiety czerpiąc ze zbawiennych możliwości ulepszania i pielęgnowania swojego ciała, w między czasie zajmowały się plotkowaniem. 

Wiele klientek w obawie przed niechcianym rozpowszechnieniem się sekretu wśród osób niepożądanych, szuka neutralnego powiernika, który wysłucha, czasem doradzi, ale nigdy nie sprawi, że ich sekret powędruje za daleko

Z drugiej strony liczy się także brak zaangażowania ze strony osoby, z którą dzielą się swoimi historiami. Osobom bliskim, rodzinie, przyjaciołom, trudno jest wejść w rolę obiektywnego słuchacza. Osoby postronne nie podchodzą do tego emocjonalnie i są w stanie szybko i jednoznacznie ocenić sytuację.

Od sekretów głowa pęka

Nikt nie ma wątpliwości, że takie spojrzenie z boku osoby całkowicie postronnej pozwoli i ułatwi uregulować napiętą sytuację czy zaostrzający się konflikt. Kosmetyczki nie mają jednak okazji zazwyczaj sprawdzić się w roli mediatora, a jedynie powiernika sekretów. 

Zalewane czasem niepojętą ilością obciążających informacji, nie mają za bardzo możliwości wyjaśnienia czy rozwiązania problemu. Jedyną rzeczą, która jest w ich powinności, jest słuchanie, potakiwanie, czasem udzielanie rad, których zastosowania raczej nie mają okazji zobaczyć. 

Właściwie niemożliwym jest jednoznaczne zabronienie wylewnej klientce opowiadania o swoich sekretach. Jeśli poczujemy jednak, że jest to ponad nasze siły i za chwilę miarka się przebierze, zasugerujmy delikatnie zmianę tematu. Na przyszłość nie angażujmy się zbytnio w opowiadaną historię. I w żadnym wypadku nie dawajmy cichego przyzwolenia na kontynuację takich opowieści. Z jak największym wyczuciem postarajmy się postawić granicę między rozmową, a obarczaniem nas uciążliwymi sekretami.

Sekret rzecz święta. Rzeczą świętą powinno być także jego powierzanie. Jeśli nasze klientki zdają się nie pamiętać o jego upilnowaniu, z całą pewnością możemy im delikatnie o tym przypominać. Dla dobra innych, a także naszego. A czy Wam zdarza się usłyszeć historie, o których nie chcielibyście nigdy wiedzieć? Jak sobie radzicie z nazbyt chętnymi do uzewnętrzniania się klientkami?