fbpx
26 Czerwiec, 2019
Warszawa
28 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Uwaga, mamoreksja!

Kobiety spodziewające się dziecka coraz częściej wpadają w dietetyczna obsesję. Ciężarne nie chcą, by ich błogosławiony stan wpłynął na utratę szczupłej sylwetki, stąd drastyczne kroki przyszłych mam, by temu zapobiec.

Zagadnieniem mamoreksji zajęli się badacze z Uniwersytetu Londyńskiego. Okazało się, że spośród 700 ankietowanych kobiet, 25% przyznało się do obsesyjnej obawy o wzrost wagi, natomiast 2% ujawniło, że regularnie intensywnie ćwiczy, głodzi się, prowokuje wymioty, a nawet stosuje środki przeczyszczające. Wyniki mogą świadczyć jedynie, że moda na odchudzanie w ciąży istnieje, a presja atrakcyjnego wyglądu i szybkiego powrotu do formy po urodzeniu jest silniejsza niż troska o zdrowie własne i dziecka.

Ten drastyczny trend określa się nazwą pregoreksja, potocznie zwana mamoreksją. Oficjalnie jeszcze nie został sklasyfikowany jako zaburzenie żywienia, ale wiadomo, że dotyka około 5% ciężarnych. Dlaczego jest niebezpieczny? Może skutkować krwawieniem z dróg rodnych, nadciśnieniem, poronieniem, problemami z laktacją, niską wagą urodzeniową dziecka, poważnymi wadami rozwojowymi noworodka lub przedwczesnym porodem.

O tym, jak ważne jest obserwowanie ciężarnej pacjentki przekonuje przewodnicząca badaniom dr Nadia Micali. Jak twierdzi naukowiec, lekarze powinni poświęcać więcej uwagi żywieniowym aspektom stanu błogosławionego. I nie ma tu na myśli pierwszego trymestru ciąży, w którym niechęć do jedzenia czy wymioty bywają bardzo częste, ale całego okresu dziewięciomiesięcznego.

Zaburzenie żywienia u kobiet spodziewających się dziecka biorą swój początek z medialnych obrazków wyidealizowanego macierzyństwa. Ciąży celebrytek, których ciała wciąż są jędrne, pozbawione rozstępów czy rozszerzonych naczyń krwionośnych. Gwiazd z okładek magazynów, gdzie dumnie prezentują swoje powiększone, idealne brzuszki, by za kilka miesięcy odbyć pierwszy spacer z maluszkiem ubrane w obcisłe jeansy na szczupłych nogach.

Wielu lekarzy prowadzących powinno uważniej przyglądać się swoim ciężarnym pacjentkom, uważa dr Nadia Micali, i ma rację. Niepokojące przyzwyczajenia żywieniowe, to dostateczny powód do przeprowadzenia diagnostyki psychologicznej. Paniom, które spodziewają się dziecka wystarczy uświadomić, że ciąża nie tuczy, jeśli tylko kobieta nie jest bezczynna czy totalnie zaniedbuje swój organizm.

Odpowiednie podejście do stanu błogosławionego wystarcza, by w ciągu kilku miesięcy po porodzie wrócić do formy twierdzą naukowcy, lekarze i szczęśliwe mamy z kilkuletnim stażem!

Źródło: IAR/Fajna Mama