fbpx
16 Czerwiec, 2019
Warszawa
24 ° C
Do góry
Image Alt

SC Beauty Magazine

Zimowa depresja nie jest mitem

W poważnym stopniu dotyka od 3 do 5 proc. Polaków, a jej łagodniejszą odmianę odczuwa nawet 25 proc. społeczeństwa. Zimowa depresja, bo o niej mowa, istnieje naprawdę i dotyka wielu naszych salonowych klientów.

Wiele osób już jesienią zaczyna odczuwać lekki dyskomfort i przygnębienie, a niektórzy z nich stają przed kolejnym sezonowym, poważnym problemem. Osoby cierpiące na zimową depresję w newralgicznym okresie nie są w stanie pracować czy skupić się na najprostszych czynnościach. Specjaliści potrafią rozpoznać w zachowaniu pacjenta symptomy towarzyszące zimowej depresji, ale zanim sam zainteresowany odpowiednim leczeniem trafi do należytego eksperta najpierw szuka pomocy u lekarza ogólnego, kardiologa, a nawet gastrologa.

Profesor Łukasz Święcicki z Instytutu Psychiatrii i Neurologii twierdzi: „Jesienią przychodzi taki dzień, w który człowiek czuje, że coś się zaczyna. Rano pojawiają się problemy z pobudką. Ludzie, którzy normalnie wstają bez budzika, nagle zasypiają i spóźniają się do pracy. Czują się przy tym senni i rozbici. A potem robi się coraz gorzej. Wyraźnie zmienia się też apetyt. Człowiek je więcej i ma ochotę na rzeczy, których wcześniej nie jadł”.

Chorzy bardzo rzadko zdają sobie sprawę co im dolega. Błądzą, szukając pomocy na zdiagnozowane samodzielnie osłabienie czy niezidentyfikowaną infekcję. Wielu z klientów salonów kosmetycznych w okresie jesienno-zimowym wykazuje znaczny spadek formy. Zmęczenie, przygnębienie, bliżej niekreślony dyskomfort mogą być sygnałem, że dzieje się z nimi coś niedobrego. Warto w takim momencie namówić gościa naszego gabinetu na wizytę u specjalisty zamiast czekać na pierwsze promienie wiosennego słońca

Źródło: IAR