Z OSTATNIEJ CHWILI!
23 Apr, 2019
Warsaw
19 ° C
Do góry

„Złota skórka” nadal w modzie

Lato w pełni więc wszędzie zaobserwować można mniej lub bardziej odsłonięte ciała. Jedne oślepiają bielą lodów waniliowych, inne przypominają kolorem ugotowaną krewetkę, a jeszcze inne przypieczone na odcień grillowanej kiełbaski, nasuwają na myśl tyko jedno – czerniak na własne życzenie.

Oczywiście, są też naturalne, złote odcienie skóry tych osób, które albo wiedzą jak rozsądnie korzystać ze słońca albo „smażenie” mają już za sobą i szczęśliwie udało im się uzyskać pożądaną „apetyczną złotą skórkę”. 

Skąd wziął się ten trend na brązowe ciało? W jaki sposób skóra staje się ciemniejsza i czy jest w ogóle nadzieja, że moda na zdrowie wyprze opaleniznę? Przeczytaj i podziel się informacjami z klientami twojego salonu.

Dlaczego właściwie skóra ciemnieje?

Ogólnie rzecz biorąc, opalenizna jest skutkiem naturalnej obrony organizmu przed działaniem promieni ultrafioletowych. W melanocytach, znajdujących się w głębszej warstwie naskórka, produkowana jest melanina – pigment, który pełni funkcję naturalnego filtra przeciwsłonecznego skóry, gdyż częściowo pochłania i rozprasza promienie UV. Melanina jest przechowywana w melanosomach czyli specjalnych zbiorniczkach, które pękają pod wpływem promieni UV, uwalniając barwnik do komórek naskórka, by pełnił funkcję tarczy chroniącej przed szkodliwym promieniowaniem. To właśnie przez uwolnienie pigmentu skóra nabiera ciemniejszego koloru.

Warto jednak podkreślić, że nasz naturalny filtr przeciwsłoneczny jest bardzo słaby i można go porównać do kremów o mocy SPF 2-3, w związku z czym nie można pozostawiać skóry samej sobie, szczególnie podczas letniego urlopu. Na szczęście coraz więcej osób o nim pamięta, jednak trend na złotobrązową skórę nadal panuje.

Moda na opalanie  

Jeżeli skóra opala się, bo chce się bronić przed jej naturalnym wrogiem czyli słońcem, to dlaczego uznaje się, że opalenizna to oznaka zdrowia i piękna?

Okazuje się, że modę zapoczątkowała już w roku 1923 nie kto inny jak ikona mody Coco Chanel gdy powróciła opalona z rejsu wokół Południowej Francji. Przedtem, za wszelką cenę unikano słońca, gdyż to jasna skóra była symbolem bogactwa i przynależności do wyższych sfer. Ciemna z kolei kojarzyła się z ciężką pracą fizyczną, klasą robotniczą i ubóstwem. 

Słynna projektantka odwróciła wszystko do góry nogami – jej opalone ciało oznaczało, że stać ją na ekskluzywne wczasy, a zapatrzone w nią Europejki koniecznie chciały stać się jej kopią. To od Coco Chanel zaczęło się to brązowe szaleństwo, rozpowszechnione jeszcze bardziej w latach 50-tych przez piękną Brigitte Bardot, później przez biegających nago w słońcu hipisów, a w latach 90-tych przez słynny serial „Słoneczny Patrol” na czele z seksbombą Pamelą. Już od wielu dekad nieustannie oglądamy opalone ciała w mediach i uparcie chcemy je naśladować.

Jakieś zmiany trendów?

Choć niestety nadal przyćmiewa je blask letniego słońca, to jednak wydaje się, że jest światełko w tunelu.  Wystarczy pójść na plażę, by zaobserwować, że prawie wszyscy z uporem maniaka wcierają w siebie kremy, balsamy, spraye i olejki. Oznacza to, że świadomość społeczeństwa na temat szkodliwego działania promieni słonecznych wzrasta. Można powiedzieć, że krem z filtrem jest modny, nikt nie chce przecież zostać posądzony o niewiedzę czy ignorancję. Ponadto, mało kto ma ochotę na bolące oparzenia, brzydko wyglądającą schodzącą skórę, nie wspominając już o przedwczesnych zmarszczkach. 

Dlatego coraz więcej producentów kosmetyków oferuje produkty zawierające filtry przeciwsłoneczne, a balsamy do opalania posiadają wyższe filtry niż te, które kupowało się jeszcze pod koniec ubiegłego wieku. Przykładowo, w roku 1996 za filtry wysokie uznawano te z SPF 15+, dziś są one w najniższej kategorii filtrów średnich (15-30). W kategorii filtrów wysokich mamy dziś SPF 30 – 50  a na rynku można nawet spotkać produkt z SPF 80, choć jest to rzadkość.

Świadomość na temat złych skutków opalania znacznie rozwinęła także branżę samoopalaczy. Na rynku dostępna jest niezliczona ilość produktów i usług gwarantujących „złotą skórkę” bez konieczności kontaktu z promieniami UV. Jednak skoro produkty te sprzedają się w najlepsze to czy jest nadzieja, że złotobrązowy trend kiedyś minie?

Zaledwie parę lat temu moda na nieopalanie opanowała nastolatków, czego powodem były produkcje filmowe takie jak „Zmierzch” czy „True Blood”, których bohaterowie byli piękni choć niesamowicie bladzi (jak na wampiry przystało). Także i gwiazdy Hollywood na czele z Cate Blanchett, Nicole Kidman i Julianne Moore zaczęły pojawiać się na czerwonym dywanie w „swojej skórze”, co z pewnością pomaga zmieniać trendy na zdrowsze. Z kolei w ubiegłym roku znana firma odzieżowa wzbudziła liczne protesty promotorów zdrowia po zamieszczeniu w swojej kampanii zdjęć modelki z nienaturalnie ciemną opalenizną. Dlatego według statystyk, moda na opalanie systematycznie spada, a na pierwszy plan wychodzi zdrowie i naturalne piękno. 

Tylko kiedy nowy trend rozpowszechni się na tyle, by nie trzeba było wykonywać nieludzkich akrobacji nad prażącymi się na plaży ciałami w celu dotarcia do wody i dla zdrowia popływać w morzu czy jeziorze? 

Źródło:

Live Science

Kobieta.gazeta.pl

Chicous.com

Cornelius.co.uk

Mediweb.pl